wtorek, 18 grudnia 2018

Po co nam grudzień? Świąteczne last minute!


Kiedy wychodzę z pracy jest już ciemno. Mogłabym narzekać, że mamy okropny klimat, że tak nie da się żyć i kiedy w końcu przyjdzie wiosna, bo jeśli nie przyjdzie, to natychmiast wchodzę pod koc i wyjdę dopiero za trzy miesiące... Albo mogę się cieszyć. I kochać grudzień za wszystko, co niesie. Bo grudzień to taki last minute, specjalna promocja od losu. Grudzień to ostatnia chwila, żeby być szczęśliwym. Jeszcze w tym roku.

W grudniu możesz codziennie palić świece i wyobrażać sobie, że to twój wymarzony kominek. A jeśli masz kominek, to jesteś szczęściarzem, który ma coś, o czym marzy prawie każdy :)

W grudniu jest ciemno i przytulnie. Nic cię nie rozprasza. Możesz spokojnie podsumować miniony rok, zrobić listę szczęśliwych chwil, przytulić kogoś, kogo kochasz i przeprosić, jeśli czujesz, że tak trzeba. To idealny czas, żeby zatrzymać się, rozejrzeć wokół siebie i docenić wszystko, co masz.

Grudzień to doskonały moment, żeby zrobić coś dobrego, żebyś poczuł, że twoje życie ma sens, bo możesz dzielić się z ludźmi wokół siebie tym, co posiadasz.

W grudniu możesz sprawić wiele prezentów temu dziecku, które nadal jest w tobie. Możesz iść na łyżwy, możesz ślizgać się na nieposypanym chodniku, zjeść całego Mikołaja z czekolady. Możesz wszystko.

Grudzień jest po to, żeby kochać. Żeby doceniać to, co otrzymujemy każdego dnia. Żeby mówić ludziom jacy są dla nas ważni. Żeby słać w świat dobre życzenia i przyjmować je od innych.

Do końca grudnia zostało 14 dni. Chcesz spróbować szczęśliwego last minute? 
Mam szybką ofertę:
1. Każdego dnia wieczorem spisz listę rzeczy, za które jesteś wdzięczny.
2. Napisz list do kogoś, kto się go nie spodziewa, a komu sprawi on radość. Polecam czerwone koperty, bo już sam ich widok rozgrzewa serce!
3. Daj tyle serdeczności i uprzejmości ile tylko możesz, ludziom, którzy pracują w sklepach i punktach usługowych. Na 100% tego potrzebują!
4. Idź na spacer, na łyżwy, do lasu czy gdzie cię nogi poniosą i zachwyć się tym, co jest wokół ciebie.
5. Przez te 14 dni bądź najbardziej kochającą osobą na świecie. Nie zastanawiaj się, czy ci się to opłaci, czy to będzie dziwne, czy ludzie nie pomyślą, że zwariowałeś. Kochaj ludzi i zobacz co się wydarzy. Nie masz nic do stracenia.
6. Zrób coś dobrego. Cokolwiek, co tylko przyjdzie ci do głowy lub co podpowie ci serce. Jeśli nie masz żadnego pomysłu, to po prostu kup gorącą herbatę komuś, kto potrzebuje się ogrzać.

Nie musisz robić wszystkiego, o czym piszę, ale zrób wszystko, żeby być szczęśliwym. Bo warto.

Ilustracją do tego wpisu jest okładka zbioru opowiadań "Dynia i jemioła" Anety Jadowskiej. To taki kalendarz adwentowy, w którym zamiast czekoladek znajdziecie pyszne opowiadania. Założę się o wszystkie pierniczki tego świata, że każde z nich będzie dla was niespodzianką. Jeśli ktoś zapyta mnie, które opowiadanie z tego tomu jest moim ulubionym, to tak jakby kazał mi wybierać, czy wolę sernik czy makowiec mojej mamy. Tą książką Aneta Jadowska przypomniała mi panią Tereskę, moją wychowawczynię w klasach jeden trzy. Traktowała nas, swoich uczniów, jak ósmy cud świata i z szerokim uśmiechem przygrywała nam na mandolinie, kiedy ochoczo śpiewaliśmy nasze dziecięce piosenki. Tak samo Jadowska - pokazuje nam Dorę Wilk i mówi: "Zobaczcie, jaka jest nieustraszona!". Za chwilę opisuje Baala i zachwyca się: "Spójrzcie jakie z niego jest ciasteczko!". Kto zna wcześniejszą twórczość Anety Jadowskiej będzie czuł się mile dopieszczony, kto jeszcze nie czytał żadnej z jej książek, przeżyje niemałe zaskoczenie. To na pewno najbardziej wyjątkowy tom świątecznych opowiadań jaki dotychczas przeczytacie. Kupcie go sobie lub komuś bliskiemu. Warto dzielić się dobrymi rzeczami!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa