poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Poniedziałkowy cykl Panny Pollyanny powraca! Dziś bardzo prosty sposób na to, jak stać się szczęśliwszym człowiekiem i przestać narzekać.


Gdyby dni tygodnia brały udział w konkursie na miss popularności, poniedziałek raczej nie miałby zbyt dużych szans. Nie znam zbyt wielu osób, które słysząc słowo "poniedziałek" uśmiechają się od ucha do ucha. Czas to zmienić! Zapraszam na reaktywację moich poniedziałkowych wpisów. W każdy poniedziałek opowiem o jednym sprawdzonym przeze mnie sposobie na szczęście. 
 
Dziś raz na zawsze rozprawimy się z narzekaniem! Narzekanie jest jedną z tych rzeczy, które pozornie dają nam być może chwilowe poczucie, że robi na się lepiej, ale w perspektywie czasu - po prostu ciągnie nas w dół. Narzekanie uzależnia. Im więcej narzekamy, tym więcej mamy ochotę narzekać. Powiedz z ręką na sercu: czy rzeczywiście narzekanie tak ci pomaga? Sprawia, że czujesz się bardziej zmotywowana do zmiany? Że masz ochotę poprawić sytuację, o której mówisz? Że chce ci się żyć? Narzekanie to bagno. Im głębiej w nie wejdziesz, tym trudniej wyciągnąć nogę.

"Ale u mnie wszyscy narzekają!", "Chciałabym przestać, ale nie wiem jak, ja to mówię już chyba automatycznie.", "Nie można nawet skomentować faktu, że pada?!" - słyszałam to dziesiątki razy.

T. Harv Eker w swojej książce "Secrets of Millionere Mind" pisze o ćwiczeniu, które najbardziej zmieniło życie jego klientów, a które jest z pozoru bardzo proste. Przez siedem dni mają nie narzekać. Nie narzekać na głos, ani w myślach. Efekty są podobno spektakularne.

Jak to zrobić, jeśli narzekanie włącza nam się automatycznie? Znam świetną metodę! To proste zdanie pozwoli pomnożyć ilość szczęścia w twoim życiu i będzie prawdziwym kołem ratunkowym. 

Za każdy razem kiedy łapiesz się na tym, że zaczęłaś narzekać, szybko ugryź się w język i dokończ to, co chciałaś powiedzieć mówiąc: "ale na szczęście....". Spowoduje to, że zamiast pogrążyć się w narzekaniu, zwiększysz jeszcze ilość pozytywnej energii w świecie. Proste i genialne! Przećwiczmy to!

"Oooo nie, znów mi uciekł autobus, ciągle mnie to spotyka..." gryziesz się w język, uśmiechasz i mówisz: "ale na szczęście zaraz będzie kolejny." albo: "ale na szczęście wyszłam z domu z zapasem czasu." itp.

"Nienawidzę poniedziałków, w poniedziałki nigdy nic mi nie wychodzi..." gryziesz się w język, uśmiechasz i mówisz: "ale na szczęście czuję, że ten poniedziałek będzie inny." albo: "ale na szczęście miałam bardzo udany weekend." itp.

Zdradzę ci teraz pewną tajemnicę. W zasadzie po słowach "ale na szczęście" nie musisz mówić czegoś wielkiego, górnolotnego i ważnego. Chodzi o zmianę nastroju i energii. Kiedy wypowiadasz te słowa, twoja uwaga natychmiast koncentruje się na tym, co pozytywne.

Czy nienarzekanie jest dla ciebie trudne? Też tak masz, że łapiesz się na tym, że to narzekanie dzieje się niejako "automatycznie? Że towarzystwo niektórych osób bardziej zachęca do tego, żeby sobie wspólnie ponarzekać?
 
Dziś nie narzekamy! Kto dołącza do wyzwania?

1 komentarz:

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa