środa, 19 kwietnia 2017

Ślub, na który czekały miliony, czyli idealna lektura na wiosenne przebudzenie


Nie pamiętam kiedy ostatnio czekałam na jakiś ślub tak bardzo jak na ten. I nie pamiętam, który ślub wzruszył mnie aż tak...

Gdybym miała zabrać ze sobą JEDNĄ książkę na bezludną wyspę, to byłaby to... seria o Mitford. Dlaczego?


Mitford to dla mnie symbol miejsca, w którym każdy z nas mógłby być po prostu sobą.
Miejsca, w którym "dba się o swoich".
Miasteczka, w którym ludzie spędzają razem czas i pomagają sobie nawzajem.
W którym wybacza się błędy.
W którym daje się drugą szansę.
Brzmi dobrze, prawda?

(jeśli znacie w Polsce takie miejsce, koniecznie dajcie znać)


Ślub Dooleya i Lace to wydarzenie, które jest centrum i punktem kulminacyjnym najnowszej książki Jan Karon "W słońcu i w deszczu" (to już 13 tom serii). 

Nowy początek. Nowa rodzina. Wiele wyzwań i nieoczekiwanych zwrotów akcji (poczekajcie, aż dojdziecie do sceny z bykiem!).

Jan Karon umie zaczarować słowami najprostszą czynność i opisać ją w taki sposób, że w jakiś niewyjaśniony sposób podnosi cię to na duchu. W tych książkach tyle się dzieje, tyle jest emocji, że sam nie wiesz kiedy stajesz się innym człowiekiem. Bo nagle widzisz, że mimo tego, że czasem wszystko się komplikuje, że w życiu dzieją się złe rzeczy, to i tak koniec końców wszystko dobrze się kończy.

“Everything will be okay in the end. If it's not okay, it's not the end.” /John Lennon/

"W słońcu i w deszczu" to powiedzenie, którego (jak wynika z książki) używają w Stanach starsi ludzie. W oryginale tytuł książki brzmi "Come rain or come shine", to moim zdaniem można by też przetłumaczyć jako: "czy słońce czy deszcz".

O tym właśnie jest ta książka: o wierności, miłości, przyjaźni, byciu dobrym - niezależnie od wszystkiego, każdego dnia.


Gdybym była naczelnym lekarzem kraju, to serię o Mitford przepisywałabym na receptę. Wszystkim wątpiącym w miłość. Narzekającym na sąsiadów i ludzi wokół. Zagubionym, smutnym, ludziom bez nadziei.

Jeśli nie znacie jeszcze tej serii, idźcie do biblioteki i wypożyczcie "W moim Mitford". Wszystkie tomy znajdziecie na stronie wydawnictwa Zysk i S-ka, znajdziecie je TU.

Jeśli rozważacie, czy warto kupić najnowszy tom, to zapewniam Was, że tak! Jeśli zdarza Wam się wątpić, że prawdziwa miłość istnieje, wątpić w sens małżeństwa i bycia z kimś na zawsze - ta książka będzie lekarstwem. 

P.S. Dziś rano zobaczyłam TEN film. Mimo, że jego autor jest Brytyjczykiem, a nie Amerykaninem, to mam wrażenie, że bez problemu znalazłby nić porozumienia z Jan Karon. Koniecznie zajrzyjcie w wolnej chwili na jej stronę, dużo wywiadów i materiałów dla czytelników.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa