poniedziałek, 3 października 2016

Jesienna zupa-krem, czyli najprostszy przepis świata


W mieszkaniu, które obecnie wynajmuję nie ma piekarnika, nie ma kuchenki gazowej, a jest tylko jeden palnik elektrycznej kuchenki. Przyznam się Wam szczerze, że jeszcze do niedawna ta kwestia powodowała moją rozpacz, ale w końcu doszłam do wniosku, że nie mogę się zadręczać czymś, na co nie mam wpływu i zamiast walić głową w ścianę z rozpaczy (żartuję, oczywiście!), lepiej po prostu coś wymyślić.

Tak więc wymyśliłam. Postawię na zupy.


Wraz z nadejściem jesieni, wiatrów i deszczu zupy są dla mnie idealną potrawą w zasadzie na każdy posiłek. Mnie, jako wiecznemu zmarźluchowi zupa zawsze dobrze robi, a Helena też podchodzi do nich z entuzjazmem.

Dziś na obiadokolację ugotowałam banalnie prostą (i tanią!) jesienną zupę-krem, która jest sycąca, rozgrzewająca i przygotowanie jej trwa dosłownie chwilę.

Każdy, kto zna mnie bliżej wie, że gotowanie delikatnie mówiąc, nie jest moją największą pasją, więc proste i szybkie przepisy na coś dobrego i zdrowego jednocześnie są u mnie w cenie :)

Oto przepis na moją dzisiejszą zupę:
- mrożonka z Biedronki: Mroźna Kraina Zupa jarzynowa 750 g (3,50 zł)
- puszka groszku (jakieś 2 zł)

Mrożonkę wrzucam do garnka zalewam wodą i stawiam na kuchence. Warzywa się gotują, a ja w tym czasie pomagam Helenie w lekcjach. Kiedy warzywa są już miękkie, na sitku odsączam groszek i wrzucam go do zupy. Doprowadzam do zagotowania, całość blenduję, doprawiam. Można na suchej patelni uprażyć pestki dyni lub słonecznika do posypania na zupę, ale ja akurat ich nie miałam. Zupę wlewam do talerzy, siadamy do stołu, rozmawiamy i jemy :) W tej wersji zupa smakuje najlepiej.

Za 6 zł (doliczając pestki) można mieć porcję zupy, która spokojnie wystarczy dla dwa dni lub dla 4 osób. Jest idealna kiedy wracacie zmarznięte do domu i macie ochotę zjeść coś ciepłego.

Uwielbiam jesień, a dzięki zupom jeszcze bardziej. Smacznego!

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa