czwartek, 15 września 2016

Poradzisz sobie ze wszystkim co cię spotyka, czyli Panna Pollyanna czyta "Dziewczynę z Dzielnicy Cudów" Anety Jadowskiej

Gdyby to Jadowska pisała Ewangelię wg św. Mateusza to jej zdanie brzmiałoby pewnie tak: "Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy macie dziwnych rodziców i porąbane dzieciństwo, a ja was przygarnę i opiszę".

Nikita. Płatna zabójczyni szkolona do tej roli przez własną matkę w zasadzie od wczesnego dzieciństwa. Mieszkanka Warsa - mrocznego miasta, w którym nic nie jest takie, jak być powinno (chyba, że porównamy je do Sawy i wtedy Wars wydaje nam się miłym sennym amerykańskim miasteczkiem). Nikita, z którą fani książek Anety Jadowskiej spotkali się już przelotnie wcześniej i - stawiam na to wszystko, co mam - niewielu czytelników zapałało do niej miłością po tym spotkaniu.

Tworząc serię o Nikicie Jadowska skoczyła w literacką przepaść głową w przód. I wiecie co? Nie tylko wyszła z tego skoku w jednym kawałku, ale powiedziałabym nawet, że z przepaści wyleciała jak pocisk w niebieskim obcisłym stroju (sami wiecie kogo mam na myśli ;). Najnowsza książka Jadowskiej ogromnie mnie, jej stałą i wierną czytelniczkę, zaskoczyła. Zaskoczyła pozytywnie. Widać jak autorka rozwinęła swój warsztat, jak pozwala sobie na coraz większą fabularną swobodę, tak jakby każda kolejna wydawana książka dawała jej siłę i odwagę. Brawo i czapki z głów za nieosiadanie na laurach! Po serii o Nikicie spodziewałam się raczej, że będzie odbiciem bestsellerowej serii o Dorze Wilk - po prostu z inną bohaterką. To byłoby bezpieczne posunięcie! Fani książek Anety Jadowskiej byliby szczęśliwi, że dostali to, co znają i to, co zdarzyli już polubić (a niektórzy wręcz, nie bójmy się tego słowa - pokochać). Jadowska przyszykowała nam jednak prawdziwą literacką niespodziankę. Mroczną, przejmującą na wskroś, ale niezwykle pociągającą i pełną uroku.

Ilustracja genialnej Magdaleny Babińskiej - więcej znajdziecie TU.
Jeśli ktoś z Was spodziewa się, że w Warsie i Sawie odnajdzie znaną sobie Warszawę, to raczej niech się nie spodziewa (chyba, że mieszkam w jakiejś innej Warszawie ;). W zamian za to otrzymujemy kompletnie nowy świat: pokręcony i dziwny, rządzący się swoimi własnymi (bez)prawami, pełen niezwykłych mieszkańców, którzy są tak niejednoznaczni, jak tylko niejednoznaczni mogą być ludzie.

Czytałam "Dziewczynę z dzielnicy cudów" całą noc. Jakoś ta książka bardzo mi pasuje do całonocnego czytania.

Wszystko mi się w niej podoba i nie umiem przyczepić się do żadnej rzeczy. Uwielbiam Robina za to, że nie mam pojęcia kim jest i czego można się po nim dalej spodziewać. I Nikitę - bo daje nadzieję na to, że z każdego koszmaru jaki nam się w życiu przytrafia (albo jaki fundują nam inni) można wyjść cało, mimo, że to wymaga czasu i ciężkiej pracy. Pocieszające.

ilustracja autorstwa Magdaleny Babińskiej
Uwielbiam pisarzy, którzy zaskakują i Jadowska to własnie ze mną zrobiła. Rozłożyła mnie na łopatki, by potem podnieść, poklepać po plecach i powiedzieć: "Witaj w domu".

Koniecznie przeczytajcie "Dziewczynę z dzielnicy cudów". Prawdziwa literacka uczta dla fanów urban fantasy.

Gratulacje dla Autorki i wydawnictwa SQN!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa