czwartek, 3 marca 2016

"Siostry", czyli książka o tym, że czasem coś musi nas obudzić do życia

Panna Pollyanna powróciła. Trochę potargana przez jesienne wiatry, zmarznięta od zimowego mrozu i przemoknięta od deszczy przedwiośnia. Ale nadal kochająca życie i patrząca z nadzieją w przyszłość.

Nie, nie przespałam tej zimy (choć niejednokrotnie miałam ochotę wejść po kołdrę i zostać tam mniej więcej do kwietnia). Po prostu zmieniałam swoje życie, odkrywałam nowe rzeczy, szukałam odpowiedzi na ważne pytania (ale o tym następnym razem)... A to bardzo zajmujące zajęcia, sami wiecie.

Wczoraj odybyła się premiera książki "Siostry" Agnieszki Krawczyk. Pamiętacie jak pisałam o "Dolinie mgieł i róż"? Że czytając ją czułam się, jakby ktoś napisał książkę specjalnie dla mnie?



"Siostry" to jak spotkanie z dawno niewidzianą przyjaciółką. Na początku musicie się trochę ze sobą oswoić, ale już po kilku chwilach odkrywacie, że to przecież wy i że nic się nie zmieniło między wami.

"TYTUŁY MI SIĘ WYMYŚLA NAJŁATWIEJ"*


"Siostry" zaczarowały mnie od pierwszych stron. I wciąż zadaję sobie pytanie, czy Agnieszka Krawczyk poza pisaniem umie też malować? Bo maluje pięknie! Słowa, które przelewa na papier przenoszą nas do wyjątkowego miejsca. Miejsca, w którym po prostu chce się być, w którym czas płynie inaczej i w którym widać wszystko zupełnie z innej perspektywy. "Siostry" to pierwszy tom z nowej serii pt. "Czary codzienności". Coś w sam raz dla Panny Pollyanny, zgodzicie się ze mną?

Od kiedy pamiętam, uwielbiałam czytać książki, których akcja dzieje się w małych, prowincjonalnych miasteczkach w Stanach Zjednoczonych. Amerykańskie pisarki w mistrzowski sposób opanowały sztukę opisywania małomiasteczkowej codzienności tak, że czytelnik od razu ma ochotę kupić bilet w jedną stronę i przenieść się tam, gdzie życie płynie prosto i pięknie. I nie, wcale nie chodzi o przesłodzony obraz rzeczywistości, a raczej o dostrzeganie tego, co w niej magiczne i warte zauważenia. Kocham książki Fanny Flagg i Jan Karon! I bardzo czekałam, aż taka literatura pojawi się u nas. I jest! Jeszcze piękniejsza niż mogłam to sobie wyobrazić. Agnieszka Krawczyk jest mistrzynią ubierania w słowa tego, co nam w duszy gra, a czego sami nie umiemy nazwać i opisać.

"CZYTANIE POEZJI CZYNI NAS LEPSZYMI LUDŹMI"*

Kiedy Agnieszka Krawczyk pisze o leniwym letnim popołudniu spędzanym przez tytułowe siostry na tarasie ich domu, to niemal czuję zapach tamtejszych ziół i słyszę brzęczenie pszczół w ogrodzie. Nie mam pojęcia jak ona to robi, ale robi to w wyjatkowo dobrze!

Nie będę zdradzać Wam fabuły, bo sama tego nie lubię, ale zachęcam Was, żebyście przeczytały "Siostry". Dobrze jest czasem odkryć to, że krok po kroku można rozwiązać, każdy, z pozoru najbardziej skomplikowany problem. I że wszystko idzie w dobrą stronę.

"NAJBARDZIEJ ZACHWYCA MNIE ŚWIAT"*

"Siostry" już pierwszego dnia stały się bestsellerem EMPIKu - gratuluję Autorce. Agnieszka wczoraj miała w Warszawie spotkanie z czytelniczkami, podczas którego powiedziała, że dla niej słowo "siostry" jest koloru zielonego. Agnieszka posiada zdolność synestazji - dźwięki i litery łączą się u niej z barwami. Dla tych z Was, które wkrótce przeczytają "Siostry" i zapewne będą czekać na drugi tom mam dobrą wiadomość - drugi tom ukaże się jeszcze w tym roku, prawdopodobnie we wrześniu.

Uwielbiam okładkę tej książki. W te ostatnie, deszczowe dni przenosiła mnie do pełnego słońca ogrodu. I za to właśnie kocham ksiażki. I cieszę się, że znów jestem :)

P.S. Wczoraj rano obudziłam się z tą piosenką w mojej głowie. Nie mam pojęcia czemu i skąd tam się wzięła, ale dzielę się nią z Wami KLIK.

*wszystkie śródtytuły są cytatami z wywiadów z Agnieszką Krawczyk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa