niedziela, 29 listopada 2015

Pięć rzeczy, których możesz nauczyć się od Dory Wilk, czyli po co nam superbohaterki

grafika autorstwa Magdy Babińskiej
"Ropuszki" to zbiór opowiadań autorstwa Anety Jadowskiej, który we wrześniu pojawił się na półkach ksiegarni. Jako wielka fanka Dory Wilk, postaci wykreowanej przez Jadowską, czekałam na tę książkę z niecierpliwością. Dlaczego? Bo Dora Wilk jest kimś, od kogo można się wiele nauczyć i której perypetie dodają mi odwagi, by robić rzeczy uznawane przez innych za szalone. "Ropuszki" okazały się być kwintesencją tego, co najlepsze w książkach Jadowskiej. W tym zbiorze znajdziecie nie tylko opowiadania trzymające w napięciu od początku do końca, wątki miłosne, opowieści o sile przyjaźni, ale także - kilka naprawdę wzruszających momentów. Dla miłośników prozy Anety Jadowskiej "Ropuszki" będą jak pyszny tort zjedzony po obiedzie w gronie bliskich. Dla osób, które jeszcze Dory Wilk ine znają - dobrą okazją, żeby zacząć przygodę z magiczną stroną Torunia.

Najbardziej na świecie lubię czytać książki, których bahaterowie sprawiają, że czegoś się od nich uczę. Od Dory Wilk - superbohaterki, można nauczyć się wiele.

1. Przyjaciele to skarb. Dobrze jest mieć świadomość, że zawsze kiedy napadnie cię stado wilków z kastetami na dłoniach lub kiedy po prostu będziesz mieć zły dzień - będzie koło ciebie ktoś, na kim zawsze możesz polegać. Przyjaźni nie zbiera się w lesie, ani nie zrywa na drzewach. To coś, co rozwija się dzięki temu, co dajesz i dzięki temu, że umiesz prosić o pomoc, kiedy trzeba. Uwielbiam moje przyjaciółki. Lubię sam dźwięk tego słowa i lubię je tak nazywać - czuję wtedy, jak bardzo samo to, że są obok mnie, jest wyjątkowe!

2. Doceniaj to, kim jesteś. Nawet jeśli to, kim jesteś i skąd się wywodzisz nie do końca ci odpowiada i marzy ci się coś zupełnie innego. Lubię myśleć, że każdy z nas jest po coś, że każdy ma swoja misję specjalną i tylko dzięki temu kim jest, co przeżył i jakie geny nosi w sobie - będzie w stanie sprostać swojej misji.

3. Zawsze jest jakieś wyjście. Nawet jeśli uliczka jest ślepa, a za twoimi plecami czai się zło. Czasem trzeba stanąć na głowie, żeby zauważyć wyjście awaryjne. Przez kilka lat pracowałam w organizacji zajmującej się pomocą humanitarną i nauczyłam się tam między innymi tego, że NIGDY nie wolno wpadać w panikę. Trzeba spokojnie ocenić sytuację i krok po kroku znaleźć wyjście. Tak jak Dora (czasem, jak wiedzą ci, którzy czytali serię - jedynym wyjściem pozostaje modlić się do Anioła Stróża ;).

4. Chroń tyły. "Przezorny zawsze ubezpieczony" mawiała mama mojej koleżanki. I nie chodzi o to, żeby się martwić na zapas (bo przecież wszyscy wiedzą, że na zapas warto się tylko cieszyć), ale o to, że jak się dobrze przygotujesz, to potem będziesz mieć mniej stresu :) Dlatego lubię mieć w torebce kilka niezbędnych rzeczy, a ubrania na następny dzień przygotować sobie wieczorem :) Dora dla odmiany lubi mieć gdzieś sprytnie ukryty sztylet - co tylko dowodzi temu, że warto wcześniej przygotować sobie różne opcje na ważną rozmowę lub wydarzenie, od którego wiele zależy ;)

5. Korzystaj z tego, co masz. W chwili, w której poczujesz i zrozumiesz w stu procentach, że to kim jesteś, czego się do tej pory nauczyłeś wystarczy, żebyś mógł robić dokładnie to, o czym marzysz - może być przełomowym momentem. Nie potrzebujesz nic więcej. Nic. Skąd ta pewność? Z wielu przykładów wokół. Ci wszyscy ludzie, którzy każdego dnia spełniają swoje marzenia, mają tylko to, co Ty i ja. Głowę, dwie ręce i nogi (niektórzy nawet tego nie). Jesteś kompletny, pełny, niczego Ci nie brakuje. Idź w świat, rób to, o czym marzysz, korzystając z tego, co masz.

P.S. I dużo czytaj ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa