środa, 8 kwietnia 2015

"Girl Online", czyli o tym dlaczego dobrze jest się czasem pośmiać z siebie samej


Też tak macie? Zapach jakiejś potrawy, fragment starej piosenki i nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przenosimy się w czasie - do dzieciństwa, do pierwszego pocałunku, do domu babci... Wystarczy, że wezmę do ręki ukochaną książkę z czasów podstawówki, a znów czuję się jakbym wróciła do tamtych czasów. Kiedy dostałam od Wydawnictwa Insignis "Girl Online" byłam bardzo ciekawa - jak wygląda obecny świat nastolatków i czy ta książka, napisana przez blogerkę i gwiazdę You Tube'a w ogóle mi się spodoba.

https://igcdn-photos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xaf1/t51.2885-15/11023131_865841930146866_917278837_n.jpg

Dzięki "Girl Online" przypomniałam sobie mnóstwo zabawnych wpadek ze mną w roli głównej (bohaterkę tej książki co chwilę coś takiego spotyka i to pocieszające wiedzieć, że nie jest się jedyną osobą na tym świecie, która na tendencję do publicznego ośmieszania się). Chcecie jedną moją historię? Proszę bardzo. Był piękny letni sobotni poranek jakieś dwa lata temu. Jadąc do koleżanki mieszkającej na drugim końcu Warszawy weszłam do kawiarni, by kupić sobie kawę na wynos i jeszcze bardziej zwiększyć poziom szczęścia tego dnia. Ptaki śpiewały jakby specjalnie dla mnie, słońce świeciło, a ja ubrana w zwiewną czarną sukienkę czułam się jak milion dolarów. Czekając aż barista przygotuje dla mnie kawę, odwróciłam się w stronę okna i zobaczyłam, że siedzący przy nim mężczyzna patrzy na mnie i uśmiecha się. W tej właśnie chwili dostałam swoją kawę, nałożyłam na nią plastikowe wieczko i przechyliłam kubek, by wziąć pierwszy łyk, a potem odwzajemnić uśmiech. I wtedy... całą gorącą świeżo zaparzoną kawę wylałam na siebie. Całą. Na oczach wszystkich. Okazało, że źle założyłam wieczko na kubek. Na szczęście sukienka była czarna i kawa też, więc sukienka wyschła na słońcu i jedynie pachniała intrygująco świeżo paloną kawą, na szczęście oparzyłam się tylko trochę. Do dziś kiedy przechodzę koło tej kawiarni, nie mogę się nie uśmiechnąć na samo wspomnienie mojego zalotnego (w planach) uśmiechu do przystojniaka spod okna.

Ta książka sprawiła także, że zrobiłam listę rzeczy, które lubiłam robić będąc w liceum. Mimo, że uwielbiam mieć 33 lata, to czytając ją nabrałam ochoty, żeby znów poczuć się przez chwilę jak nastolatka. Niektóre rzeczy, które kiedyś sprawiały mi radość robię nadal, o innych zapomniałam, inne zgubiłam w codziennym biegu dorosłości. 

Oto moja lista rzeczy, które lubiłam robić jako nastolatka:

1. Granie na gitarze. Potrafiłam siedzieć z gitarą godzinami, grać i śpiewać, tylko dla siebie i swojej przyjemności. Nie wiem dlaczego przestałam, od lat zbieram się do tego, żeby znów kupić sobie gitarę.

2. Samotne spacery. Lubię je nadal. Iść przed siebie, rozmyślać, milczeć. Najlepiej gdzieś w głuszy, wśród przyrody.

3. Podróżowanie pociągiem. Kiedy byłam nastolatką, pociąg był najtańszym środkiem lokomocji i przemierzyłam nim prawie całą Polskę. Do dziś mam sentyment do pociągów i podróży nimi.

4. Gotowanie z przyjaciółmi. Nie robiliśmy sushi ani innych wymyślnych dań (pewnie nawet nie wiedzieliśmy, że coś takiego istnieje), najczęściej były to zwykłe zapiekanki, ale do dziś wspominam ich boski smak i wspaniałą atmosferę, która temu towarzyszyła.

5. Oglądanie seriali - "Przyjaciele", "Kochane kłopoty", "Allly McBeal", "Dawson Creek", "Darma i Greg" - uwielbiałam je wszystkie i zakreślałam w programie telewizyjnym godziny emisji, żeby tylko nie przegapić kolejnego odcinka (nie miałam jeszcze ani komputera, ani internetu).

6. Kompulsywne czytanie książek. Potrafiłam spędzić weekend na czytaniu po kolei wszystkich części "Jeżycjady", albo przez miesiąc przeczytałam wszystkie książki Kurta Vonneguta. Uwielbiałam brać książkę pod pachę, siedzieć na działce moich rodziców, albo gdzieś nad jeziorem i czytać, czytać, czytać.

7. Szczotkowanie włosów. Kiedyś przeczytałam, że to wspomaga porost włosów, więc byłam w stanie szczotkować je nawet przez godzinę. Codziennie :D Do dziś uwielbiam kiedy ktoś czesze moje włosy, ale mi samej brak na to czasu i cierpliwości.

P.S. A książkę czytało mi się świetnie, idealna lektura na wiosnę :) Dziś premiera!

1 komentarz:

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa