poniedziałek, 13 kwietnia 2015

W roli głównej: Agnieszka Krawczyk, czyli kwestionariusz Panny Pollyanny

Po tym jak przeczytałam "Dolinę mgieł i róż" zamarzyłam o przeprowadzeniu wywiadu z Agnieszką Krawczyk, autorką tej książki. Kiedy jest się Panną Pollyanną (a tak naprawdę kiedy czegoś się bardzo chce), marzenia się spełniają, więc dziś mogę z wielką radością i dumą zaprosić Was na

środa, 8 kwietnia 2015

"Girl Online", czyli o tym dlaczego dobrze jest się czasem pośmiać z siebie samej


Też tak macie? Zapach jakiejś potrawy, fragment starej piosenki i nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przenosimy się w czasie - do dzieciństwa, do pierwszego pocałunku, do domu babci... Wystarczy, że wezmę do ręki ukochaną książkę z czasów podstawówki, a znów czuję się jakbym wróciła do tamtych czasów. Kiedy dostałam od Wydawnictwa Insignis "Girl Online" byłam bardzo ciekawa - jak wygląda obecny świat nastolatków i czy ta książka, napisana przez blogerkę i gwiazdę You Tube'a w ogóle mi się spodoba.

https://igcdn-photos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xaf1/t51.2885-15/11023131_865841930146866_917278837_n.jpg

Dzięki "Girl Online" przypomniałam sobie mnóstwo zabawnych wpadek ze mną w roli głównej (bohaterkę tej książki co chwilę coś takiego spotyka i to pocieszające wiedzieć, że nie jest się jedyną osobą na tym świecie, która na tendencję do publicznego ośmieszania się). Chcecie jedną moją historię? Proszę bardzo. Był piękny letni sobotni poranek jakieś dwa lata temu. Jadąc do koleżanki mieszkającej na drugim końcu Warszawy weszłam do kawiarni, by kupić sobie kawę na wynos i jeszcze bardziej zwiększyć poziom szczęścia tego dnia. Ptaki śpiewały jakby specjalnie dla mnie, słońce świeciło, a ja ubrana w zwiewną czarną sukienkę czułam się jak milion dolarów. Czekając aż barista przygotuje dla mnie kawę, odwróciłam się w stronę okna i zobaczyłam, że siedzący przy nim mężczyzna patrzy na mnie i uśmiecha się. W tej właśnie chwili dostałam swoją kawę, nałożyłam na nią plastikowe wieczko i przechyliłam kubek, by wziąć pierwszy łyk, a potem odwzajemnić uśmiech. I wtedy... całą gorącą świeżo zaparzoną kawę wylałam na siebie. Całą. Na oczach wszystkich. Okazało, że źle założyłam wieczko na kubek. Na szczęście sukienka była czarna i kawa też, więc sukienka wyschła na słońcu i jedynie pachniała intrygująco świeżo paloną kawą, na szczęście oparzyłam się tylko trochę. Do dziś kiedy przechodzę koło tej kawiarni, nie mogę się nie uśmiechnąć na samo wspomnienie mojego zalotnego (w planach) uśmiechu do przystojniaka spod okna.

Ta książka sprawiła także, że zrobiłam listę rzeczy, które lubiłam robić będąc w liceum. Mimo, że uwielbiam mieć 33 lata, to czytając ją nabrałam ochoty, żeby znów poczuć się przez chwilę jak nastolatka. Niektóre rzeczy, które kiedyś sprawiały mi radość robię nadal, o innych zapomniałam, inne zgubiłam w codziennym biegu dorosłości. 

Oto moja lista rzeczy, które lubiłam robić jako nastolatka:

1. Granie na gitarze. Potrafiłam siedzieć z gitarą godzinami, grać i śpiewać, tylko dla siebie i swojej przyjemności. Nie wiem dlaczego przestałam, od lat zbieram się do tego, żeby znów kupić sobie gitarę.

2. Samotne spacery. Lubię je nadal. Iść przed siebie, rozmyślać, milczeć. Najlepiej gdzieś w głuszy, wśród przyrody.

3. Podróżowanie pociągiem. Kiedy byłam nastolatką, pociąg był najtańszym środkiem lokomocji i przemierzyłam nim prawie całą Polskę. Do dziś mam sentyment do pociągów i podróży nimi.

4. Gotowanie z przyjaciółmi. Nie robiliśmy sushi ani innych wymyślnych dań (pewnie nawet nie wiedzieliśmy, że coś takiego istnieje), najczęściej były to zwykłe zapiekanki, ale do dziś wspominam ich boski smak i wspaniałą atmosferę, która temu towarzyszyła.

5. Oglądanie seriali - "Przyjaciele", "Kochane kłopoty", "Allly McBeal", "Dawson Creek", "Darma i Greg" - uwielbiałam je wszystkie i zakreślałam w programie telewizyjnym godziny emisji, żeby tylko nie przegapić kolejnego odcinka (nie miałam jeszcze ani komputera, ani internetu).

6. Kompulsywne czytanie książek. Potrafiłam spędzić weekend na czytaniu po kolei wszystkich części "Jeżycjady", albo przez miesiąc przeczytałam wszystkie książki Kurta Vonneguta. Uwielbiałam brać książkę pod pachę, siedzieć na działce moich rodziców, albo gdzieś nad jeziorem i czytać, czytać, czytać.

7. Szczotkowanie włosów. Kiedyś przeczytałam, że to wspomaga porost włosów, więc byłam w stanie szczotkować je nawet przez godzinę. Codziennie :D Do dziś uwielbiam kiedy ktoś czesze moje włosy, ale mi samej brak na to czasu i cierpliwości.

P.S. A książkę czytało mi się świetnie, idealna lektura na wiosnę :) Dziś premiera!

wtorek, 7 kwietnia 2015

Witaj wiosno, czyli moje ulubione miejsca w Warszawie


Pogoda z każdym dniem zachęca coraz bardziej do wyjścia spod ciepłego koca, więc czas wyruszyć w miasto na poszukiwanie wiosny. W zestawieniu znajdą się miejsca, w których lubię bywać i które powodują, że świat nabiera kolorów. Zapraszam Was na subiektywny spacer po Warszawie śladami Panny Pollyanny.

https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/t31.0-8/s720x720/10854976_936365723048915_7791378440516443243_o.jpg
Źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/tel.aviv.cafe

Tel-Aviv na Poznańskiej to miejsce, które odwiedzam najczęściej, kiedy mam ochotę na sprawdzoną, dobrą kuchnię wegańską. Uwielbiam tamtejszego szefa kuchni i Malkę - współwłaścicielkę restauracji. Ceny są w miarę umiarkowane, a jedzenie pyszne, więc warto wybrać się na Poznańską w kulinarną podróż. Wielkim plusem tego miejsca jest miła obsługa i otwartość na wszystkich gości - dzieci i psy także są bardzo mile widziane :) Od samego myślenia o ich humusie zachciało mi się jeść!




Łazienki Królewskie. Pochodzę z małego miasteczka leżącego na dalekiej północy Polski. Odkąd w szkole podstawowej przeczytałam w podręczniku, że w każdą letnią niedzielę w Łazienkach odbywają się otwarte plenerowe koncerty z muzyką Chopina, pomyślałam sobie, że ludzie, którzy mogą na nie chodzić, muszą być bardzo szczęśliwi. Minęło kilkanaście lat i moje marzenie się spełniło - niedzielne koncerty chopinowskie w Łazienkach są w zasięgu ręki, więc każdego roku kiedy nadchodzi maj, biorę koc i chętnych bliskich i jedziemy na koncert. Grają wyjątkowi muzycy, a i Chopin wśród pięknych "okoliczności przyrody" brzmi wyjątkowo. Można się nasłuchać i napatrzeć do woli - na turystów z różnych stron świata, na rodziny z dziećmi (dzięki tym ostatnim dowiecie się na pewno jak dobrze się tańczy przy tej muzyce), starsze eleganckie panie i panów. Prawdziwa uczta dla oczu i uszu :) Niestety na stronie nie ma jeszcze tegorocznego programu koncertów, ale myślę, że jak co roku sezon będzie trwał od maja do września.

https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/10931220_896911547005828_1773078902505795468_n.jpg?oh=a67c1c5e56b3ae94127ddde3d0ac715e&oe=55A95A7F&__gda__=1437961415_1a00e8dd4e7c88020325a2a24e3acc5b
 Źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/greencoffeepl

Green Caffe Nero. Uwielbiam kawiarnie. Mogłabym spędzać w nich cały dzień. Czytać, pisać, obserwować ludzi, pić coś dobrego, spotykać się z przyjaciółmi, patrzeć przez okno, słuchać muzyki uśmiechając się do nieznajomych osób. Od lat kibicuję warszawskiej sieci kawiarni Green Coffe, która od niedawna jest częścią światowej marki Caffe Nero. Do kawiarni na Brackiej mam wielki sentyment, na Chmielną chodzę najczęściej z koleżankami z pracy, zachwycam się wnętrzami tych przy Uniwersytecie Warszawskim i Telimeny (Krakowskie Przedmieście 27). Każda z kawiarni tej sieci poza doskonałymi baristami (i kawą), przemiłą obsługą i świetną muzyką, ma też piękne wnętrze. Ręcznie robione meble, wygodne fotele i sofy, wykonane ze szlachetnego drewna tzw. stoły socjalne, piękne lampy - wszystko to tworzy we wnętrzu wyjątkowy nastrój. Będąc w Warszawie koniecznie zajrzyjcie do którejś z nich i dajcie znać, czy podobało Wam się tak jak mi.

https://scontent-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/t31.0-8/11009990_896644227023427_9167753048335993086_o.jpg
Fot. Monika Klimowicz, Źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/wilanow

Pałac w Wilanowie. Czy wiecie, że w zwiedzając Pałac i park w Wilanowie możecie wypożyczyć łódkę i wybrać się nią na romantyczną wycieczkę? Nauczyć się kaligrafii? Poznać wyjątkowe historie o królewskiej kuchni, strojach królowej, wziąć udział w koncercie, obejrzeć przedstawienie teatralne i oczywiście zwiedzić Pałac? Bardzo podoba mi się kierunek, w którym Pałac w Wilanowie się rozwija. Tyle możliwości, tyle atrakcji w jednym miejscu! Najbardziej lubię odwiedzać go wiosną i latem, pałacowy ogród zachwyca wtedy najbardziej!

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa