piątek, 30 stycznia 2015

Sztuka systematyczności, czyli jak w jedno popołudnie pozbyłam się słomianego zapału

Jakiś czas temu udostępniałam na moim facebooku konkurs organizowany przez Akademię Energii, w którym nagrodą była sesja coachingowa. Z ciekawości wzięłam w nim udział i... wygrałam.

Na początku mała dygresja dotycząca brania udziału w konkursach. Często coś wygrywam, nie dlatego, że urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą (choć lubię tak myśleć), ale głównie z jednego powodu - często biorę udział w konkursach. Jeśli często bierzesz udział w konkursach, to statystycznie częściej wygrywasz, niż kiedy nie bierzesz w nich udziału wcale. Nie widzę sensu udziału w konkursach typu "polub i udostępnij, a my wylosujemy". Lubię konkursy, w których trzeba coś napisać i wykrzesać z siebie choć małą dawkę pomysłowości. Takim właśnie konkursem był ten, organizowany przez Akademię Energii. Zadanie konkursowe brzmiało: "Nad jakim celem noworocznym chciałabyś/chciałbyś pracować?" i na ten temat odbyła się nasza sesja coachingowa.

Poniżej kilka zdań o tym, jak w jedno popołudnie, z pomocą Asi pozbyłam się słomianego zapału i "nauczyłam się" robić rzeczy systematycznie. Zapraszam do lektury.

Mój noworoczny cel brzmiał: "Każdego dnia ćwiczyć przez pół godziny". Chodziło mi o nabranie nawyku systematyczności w ćwiczeniach i pozbycie się wymówek typu "nie mam czasu". Kiedy szłam na spotkanie z Asią wydawało mi się, że szansa na sukces jest raczej niewielka. Wyszłam z niego z pewnością, że to przecież nic wielkiego :) I wiecie co? Daję radę!

www.instagram.com/pannapollyannaa
Jak do tego doszło? Na początku Asia poprosiła mnie, żebym opisała jej po co chcę ćwiczyć codziennie i jak wygląda moja aktywność fizyczna obecnie. Następnie zaproponowała mi ćwiczenie polegające na wypisaniu w trzech kolumnach tego, co mam robić nadal, co mam przestać robić i co mam zacząć robić, żeby ćwiczyć codziennie. Polecam to ćwiczenie także przy pracy nad innymi celami/planami/marzeniami, opiera się na konkretnych, wymiernych działaniach, a nie na powtarzaniu sobie "chciałabym...", "gdybym tylko...". Jedną z rzeczy, której bałam się najbardziej była... porażka. Że któregoś dnia odpuszczę, będę zbyt zmęczona, zbyt zabiegana... Przeanalizowałyśmy ten lęk razem z Asią i doszłam do wniosku, że nawet jeśli któregoś dnia tak się stanie, to przecież nie nastąpi koniec świata i następnego dnia znów będę ćwiczyć bez zadręczania się, że wczoraj nie dałam rady.

www.instagram.com/pannapollyannaa
Następnym krokiem było zanotowanie jakie warunki powinny zostać spełnione, żebym miała ochotę ćwiczyć codziennie. Na mojej liście znalazły się takie rzeczy jak: energetyzująca muzyka w tle, fajne ubrania, ciekawe zestawy ćwiczeń dostosowane do ćwiczeń w domu. Generalnie chodziło o to, żeby była to dla mnie dobra zabawa, a nie kolejny obowiązek.

Sporo czasu poświęciłyśmy na rozmowę o moim słomianym zapale. Uświadomiłam sobie, że w dzieciństwie tak często słyszałam o sobie, że mam słomiany zapał, aż w końcu w to uwierzyłam. Podczas spotkania z Asią zrozumiałam, że po prostu jako dziecko i nastolatka byłam wciąż ciekawa nowych rzeczy, które starałam się poznać i sprawdzić, czy mi się podobają. Na szczęście ta ciekawość została mi do dziś. Za to poczucia, że jestem osobą, która ma słomiany zapał pozbyłam się podczas rozmowy z Asią! W pewnym momencie zaczęłam po prostu wymieniać rzeczy, które robię systematycznie każdego dnia i to był dla mnie wystarczający dowód na to, że mogę dodać kolejną.

Na koniec sesji zaplanowałam wszystko w konkretach - kiedy i o której godzinie znajdę muzykę do ćwiczeń, odpowiedni zestaw ćwiczeń, gdzie będę ćwiczyć, kiedy będę ćwiczyć po raz pierwszy (w jakim przedziale godzin). Wyszłam z tego coachingu z mocnym postanowieniem, że wszystko zależy ode mnie, że dam radę i będę z tego czerpać radość i satysfakcję!

Nasze spotkanie odbyło się dwa tygodnie temu. Jak wyglądają jego efekty? Ćwiczę codziennie, choć kiedy byłam w weekend u mojej siostry postanowiłam, że należy mi się odpoczynek i nie ćwiczyłam wcale. Od poniedziałku zaczęłam znów, świat się nie zawalił, a ja zregenerowałam się i odpoczęłam. Staram się każdego dnia ćwiczyć coś innego (najczęściej są to programy trwające około 30-50 minut), czasem po skończonym treningu mam ochotę na jeszcze :) Jeśli mam ochotę, jadę do mojego fitness clubu i ćwiczę z towarzystwie innych. Czuję się wspaniale :)

P.S. Gdyby ktoś z Was miał ochotę skorzystać z usług Asi, to pierwsza sesja coachingowa jest u niej zawsze za darmo. Kontakt do Asi znajdziecie na jej stronie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa