czwartek, 15 stycznia 2015

Dlaczego warto spróbować Pole Dance (lub czegoś nowego).

W zeszły piątek po długim namyśle, szukaniu odpowiedniej szkoły, obejrzeniu dziesiątek filmów instruktażowych na You Tube, podjęłam decyzję - idę na moje pierwsze wymarzone zajęcia z Pole Dance! :) Po wpisaniu na Pinterest hasła "pole dance" i wyświetleniu się setek zdjęć idealnych kobiecych sylwetek trochę się zestresowałam - niepotrzebnie, bo było świetnie! Jeśli tak jak ja zawsze miałyście ochotę spróbować czegoś nowego (to może być zarówno jakaś dyscyplina sportu, zmiana koloru włosów, sposobu ubierania się, czy cokolwiek innego), to koniecznie odważcie się teraz, początek roku to doskonała okazja!

5 powodów, dla których warto spróbować Pole Dance:

1. Świetna zabawa. Dawno nie byłam tak roześmiana i odprężona jak w miniony piątek. Uczenie się czegoś nowego, co przypomina trochę zabawę na trzepaku, to bardzo odstresowujące zajęcie. Jeśli tak jak ja, macie czasem tendencję do traktowania wszystkiego zbyt poważnie, pole dance może was z tego uleczyć. Pole dance uskrzydla!

2. Dużo spalonych kalorii. Wszystko zaczęło się od rozgrzewki, porządnej rozgrzewki. A potem była walka z grawitacją na rurce i ćwiczenia wzmacniające mięśnie. W trakcie ćwiczeń same możecie regulować tempo wykonywania poszczególnych figur, ale jeśli macie ochotę na porządne spalanie, to na pewno się nie zawiedziecie.

3. Wyrzeźbione mięśnie. Instruktorka na samym początku powiedziała coś bardzo ważnego: "Wiele kobiet boi się przyjść na pole dance, bo uważa, że ma za słabe ręce. Ale przecież po to właśnie chodzi się na pole dance - żeby je wzmocnić". Świetne zdaniem, prawda? Poza tym przy wykonywaniu wszystkich elementów kluczowe są mięśnie brzucha, więc trzeba nad nimi pracować. Motywujące!

4. Fajne towarzystwo. Może będziecie się śmiać, ale moim największym stresem było to, że na zajęciach poza mną będą same szczupłe, zgrabne dwudziestolatki w markowych strojach sportowych :D A były normalne, fajne dziewczyny i kobiety w różnym wieku. W dodatku bardzo sympatyczne, same walczące ze stresem pod tytułem "nowi ludzie, nowa sytuacja". Na pewno wiele zależy od osoby prowadzącej, ale atmosfera na naszej lekcji była bardzo przyjacielska i serdeczna. Motywowałyśmy się wzajemnie i chwaliłyśmy postępy koleżanek z rurek obok.

5. Większa pewność siebie. Nie uwierzycie jak pozytywnie reagują ludzie na wieść o tym, że zaczynacie swoją przygodę z rurką :) Miałam wrażenie, że wszyscy wokół są co najmniej tak samo podekscytowani jak ja. Kiedy po kolejnej próbie w końcu wychodzi wam ruch, który pokazywała prowadząca - wtedy jest szał endorfin i wielka duma. Mimo tego, że po zajęciach z wysiłku nie mogłam podnieść rąk do góry (przez kolejne dni również), to moja wiara w siebie wystrzeliła do góry jak rakieta :)

Spełniajcie swoje marzenia, próbujcie nowych rzeczy, a ja... już nie mogę się doczekać jutrzejszych zajęć.

2 komentarze:

  1. Wow! Strasznie mnie zmotywowałaś do zapisania się na zajęcia, tym bardziej że myślałam już o tym dużo wcześniej, dzięki! Szczególnie po obejrzeniu Anastasii Sokolovej :) Zastanawia mnie tylko czy trzeba być już nieźle rozciągniętym, umieć szpagat, czy wszystkiego uczy się już na zajęciach?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kat20, cieszę się i życzę udanej zabawy :D Wszystkiego nauczysz się na zajęciach, krok po kroku. Rozciąganie to cześć kazdego treningu, nic nie trzeba umieć, wystarczy chcieć :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa