sobota, 6 grudnia 2014

Grudzień, czyli miesiąc ostatniej szansy i co to ma wspólnego z zegarkami


Lubię grudzień. Nie tylko dlatego, że zbliżają się Święta, że wszędzie słychać nastrojową muzykę, a w domu pachnie pierniczkami.

Lubię grudzień szczególnie za to, że jest  miesiącem ostatniej szansy. Jeśli marzyłeś o czymś w ciągu roku, a realizację tego przekładałeś z dnia na dzień, to grudzień jest idealny, żeby w końcu to zrobić. Wiem, że sporo osób motywuje mała ilość czasu jaka została do wykonania jakiegoś zadania, sama walczę z tym, by nie odkładać rzeczy na potem. I dlatego grudzień co roku ratuje moje morale :) Dobrze jest kończyć rok z poczuciem, że zrealizowało się swoje plany, z satysfakcją dobrze wykonanych zadań jakie się przed sobą postawiło. Jak to osiągnąć? Wytłumaczę na przykładach :)
Jeśli powiedzmy zaplanowałeś/aś, że "w tym roku koniecznie odwiedzisz Paryż", jakoś ci nie wyszło i nadal czujesz, że o tym marzysz, że chciałbyś to zrobić, to masz dwa wyjścia. Albo kupujesz bilet i lecisz jutro (nie oszukujmy się - czasu jest coraz mniej, a wiesz do czego doprowadziło cię słowo "później"), albo rozpoczynasz "projekt Paryż". Zakładasz zeszyt czy folder w komputerze i zapisujesz pierwsze, najważniejsze zdanie: "do Paryża polecę najpóźniej 28 lutego" (chodzi o to, żeby wybrać niezbyt odległą od obecnej datę). Następnie szukasz najlepszego lotu i albo od razu kupujesz bilet z wyprzedzeniem, albo notujesz dokładnie jaki lot jest dla ciebie najkorzystniejszy. To samo robisz z miejscem do spania, rzeczami do zobaczenia - masz być tak gotowy, jakbyś naprawdę leciał jutro. 

Jeśli na przykład miałeś/aś na liście noworocznych postanowień to, że poprawisz znajomość wybranego języka obcego i wiesz, że to dla ciebie ważne, natychmiast naucz się pierwszego, nowego słówka. I każdego dnia dołóż kolejne - nie czekając na przełomowy nowy rok, początek miesiąca, poniedziałek, czy inne wymówki ;) Spisz sobie listę 10 rzeczy, dzięki którym w ciągu najbliższego miesiąca poprawisz swój język obcy. Jeśli wśród nich jest pójście na kurs, to natychmiast znajdź odpowiednią szkołę i wyślij swoje zgłoszenie. Wszak właśnie tego chcesz, prawda?

Jeśli zaplanowałeś/aś nabranie formy lub zrzucenie kilku kilogramów, to jeszcze dziś zrób swój pierwszy trening, choćby miałoby to być jedynie 20 brzuszków. Nie liczy się to ile robisz, ale to, że w ogóle coś zrobiłeś.

Miesiąc ostatniej szansy to nadzieja dla spóźnialskich, dla wiecznych "odkładaczy" i tych, którym się wiecznie wydaje, że "jeszcze zdążą". Grudzień to nadzieja dla mnie :) Mam w swojej szufladzie kilka zegarków, które nie chodzą. Z przyczyny nieznanej, choć pewnie chodzi po prostu o zużytą baterię. W tej chwili nie mam żadnego działającego zegarka na rękę (wiem, wstyd się przyznać). I szczerze mówiąc, nie mogę sobie nawet przypomnieć jak długo to już trwa. Dzięki ukochanemu grudniowi wiem, że jeśli zaraz nie odniosę ich de zegarmistrza, to wejdę w Nowy Rok z poczuciem, że czegoś nie załatwiłam, że nie dopilnowałam. A tego nie chcę, więc zaraz wkładam do torebki wszystkie zegarki i pędzę do zegarmistrza! Trzymam kciuki za Was i Waszą ostatnią w tym roku szansę, żeby to, co zaplanowane zostało zrealizowane, a to, co wymarzone stało się rzeczywistością :)

2 komentarze:

  1. Zazdroszczę jeśli ktoś potrafi tak zebrać sie w sobie. Dla mnie niestety nie ma ostatniej szansy. Jeśli nie zrobiłam czegoś przez cały rok to nie ma takiej siły dzięki której zrobiłabym to w grudniu. Ogólnie jeśli nie zbiorę się za coś odrazu to później nie ma szans. A grudzień jest miesiącem w którym odpuszczam wszelkie dodatkowe aktywności. Pracuje w handlu więc po powrocie do domu marzę tylko o kocyku, herbatce i kanapie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. S., wyobrażam sobie, że grudzień to dla Ciebie czas wytężonej pracy. Ostatnia szansa jest zawsze! :D Wystarczy zrobić pierwszy krok, bo w zasadzie w osiąganiu celu nie liczy się tyle sam cel co droga do niego. Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że uda Ci się zrobić coś, co sprawi, że uwierzysz w siebie i swoje siły! Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa