poniedziałek, 29 grudnia 2014

Po pierwsze wdzięczność, czyli najprostszy sposób na szczęśliwe życie


Wdzięczność to słowo, które wielokrotnie gościło na moim blogu. Gdybym miała wybrać hasło roku 2014, to wdzięczność byłaby zdecydowanie na podium.

Ostatnio znalazłam na Pinterest taki pomysł (zdjęcie po lewej). Mam zamiar założyć sobie jakiś mały notesik idealny do trzymania na szafce nocnej lub pod poduszką i każdego dnia notować w nim conajmniej trzy rzeczy, za które jestem wdzięczna na zakończenie dnia. 


T. Harv Eker w swojej książce "Bogaty albo biedny" proponuje pewne ćwiczenie: "Przez następne siedem dni powstrzymaj się od wszelkiego narzekania. Nie tylko narzekania na głos, ale też od narzekania w myśli. Ale musisz wytrzymać przez całe siedem dni (...). Od tej chwili, gdy złapiesz się na tym, że narzekasz, natychmiast przestań to robić." Testowałam to ćwiczenie i w parze z wyzwaniem #365dniwdzięczności powoduje wielkie zmiany. Od dziś, za każdym razem kiedy masz ochotę narzekać, ugryź się w język :D Testowałam, to działa! Dajcie znać, jak Wam pójdzie!

piątek, 26 grudnia 2014

"Droga artysty", czyli gdzie się podziała twoja artystyczna dusza

Jeden z niewielu wypowiedzi Pabla Picassa, którą znam na pamięć brzmi: "Każde dziecko to artysta". Bardzo lubię to zdanie, bo mimo swojej pozornej oczywistości i prostoty, otwiera przed nami wiele pytań. Co oznacza słowo "artysta"? Dlaczego każde dziecko nim jest? Kiedy przestajemy być dziećmi, a co za tym idzie - kiedy przestajemy być artystami? Czy to zdanie jest prawdziwe? Co zrobić, żeby pozostać artystą mimo upływu czasu? Co daje nam bycie artystą?

Nie wiem, czy słyszeliście o Julii Cameron? Ja nie, dopóki moja przyjaciółka nie poleciła mi jej książki pod tytułem "Droga artysty". Ten poradnik przetłumaczono na trzydzieści sześć języków, a ludzie na całym świecie polecają go sobie nawzajem, by dzielić się z innymi tym, co otrzymali. "Droga artysty" jak czytamy na okładce książki to: "12-tygodniowy kurs odkrywania i rozwijania własnej kreatywności". Julia uważa, że tylko w pełni korzystając z twórczego potencjału, który w nas tkwi, możemy być naprawdę szczęśliwi. "Każdy z nas jest kimś bardziej wartościowym, niż mu się wydaje" pisze we wstępie do swojej książki. Jej zdaniem każdy z nas ma w sobie talent, z którym przyszedł na świat i tylko twórcze życie pozwala nam być w pełni sobą. To, co mnie bardzo zainteresowało na początku tej książki, to podejście Julii do tematu twórczości: "Kreatywność przypomina trawnik, wystarczy odrobina starań i odrasta. Uczyłam więc, jak dostarczyć twórczemu duchowi podstawowych składników odżywczych i jak opiekować się nim, żeby nie głodował."

Według Julii Cameron każdy może być twórcą, a mówiąc szerzej: każdy może uprawiać sztukę twórczego życia. Wyobraźcie sobie, jak wyglądałby nasz świat, gdyby pani ze sklepu na rogu, nasi szefowie i życiowi partnerzy wierzyli w to, że ich misją jest niesienie innym radości i szczęścia poprzez twórcze podejście do życia. Umiecie to sobie wyobrazić? Ja tak! I ta wizja wywołuje we mnie chęć do radosnych podskoków :) Przy okazji zdradzę Wam jedną z moich tajemnic. Odkład trafiłam na bloga najbardziej kolorowej blogerki jaką znam, czyli Macademian Girl, lubię co jakiś czas założyć dziwne nakrycie głowy lub śmieszne okulary, tylko po to, by wywołać uśmiech na twarzach mijających mnie ludzi. I wiecie co? Cieszę się wtedy, jakbym zrobiła jakiegoś udanego psikusa (co najmniej Agentowi Smithowi). I za każdym razem kiedy to robię, ktoś zaczepia mnie na ulicy proponując kawę. Odmawiam z uśmiechem, ale traktuję to jako dowód na to, że świat potrzebuje artystów, choćby takich, którzy noszą dziwne kapelusze ;)

Wracając do Julii Cameron i jej "Drogi artysty". Na czym tam na prawdę polega ten "kurs"? Jego podstawą są Poranne Strony i Randki Artystyczne. I w zasadzie to tyle. O innych przydatnych ćwiczeniach i zadaniach do wykonania przeczytacie w książce (teraz możecie przeczytać ją w Legimi za darmo, żeby dowiedzieć się jak to zrobić, przeczytajcie mój wigilijny wpis).  

Poranne Strony. "Najprościej mówiąc, są to trzy strony odręcznego zapisu strumienia świadomości (...).  Strony mają polegać na zwykłym przesuwaniu ręki po papierze i zapisywaniu wszystkiego, co przychodzi na myśl. Nic nie jest zbyt błahe, zbyt głupie, zbyt dziwaczne, by nie być przez ciebie uwzględnione". Nie powinno się nikomu pokazywać tych stron, ani nie czytać ich samemu, chodzi o to, żeby po prostu pisać ręcznie trzy strony każdego dnia i już. 

Randka Artystyczna to po prostu czas zarezerwowany tylko dla siebie. Tylko Ty, Twoja kreatywność i Twoje marzenia. To czas TYLKO dla Ciebie, co tydzień. Co to może być? "Wycieczka do sklepu ze starociami, samotna wyprawa na plażę, stary film obejrzany w kinie, wizyta w oceanarium czy galerii sztuki." Chodzi o robienie rzeczy, których zazwyczaj nie robisz, o zabieranie siebie na wycieczki do miejsc, w których rzadko bywasz, a które mogą pokazać Ci coś innego, odkryć coś przed Tobą. To, co jest ważne, to to, aby nie rezygnować z tego czasu, żeby dbać o swojego wewnętrznego artystę jak o dziecko, które zasługuje na uwagę i czas spędzony w wartościowy sposób.

Czy to działa? Dopóki nie sprawdzisz, nigdy się nie dowiesz, a nowy rok to doskonały czas na eksperymenty!

środa, 24 grudnia 2014

Święta jak z bajki, czyli o tym dlaczego czasem inaczej nie oznacza źle

To moje trzecie Święta w hotelu. W hotelu?! - być może oburzą się niektórzy z Was. Tak, po raz trzeci zabrałam swoją rodzinę i spędzamy ten czas w pięknym, świątecznie udekorowanym hotelu. Dlaczego? Bo to święta jak z bajki! Kilkumetrowa choinka, pyszne jedzenie, cudowna muzyka, koncert i śpiewanie kolęd, odwiedziny Świętego Mikołaja, zdobienie pierniczków i robienie ozdób choinkowych, spacery po lesie, basen, masaże, wygodne fotele, kominek... Mogłabym wymieniać jeszcze długo. Rodzina obok, zero zmywania, zero nerwów, zero korków, zero tłoku. Jest cudownie.

Siedzę właśnie z książką przy kominku i pomyślałam sobie, że może też nabierzecie ochoty, żeby coś przeczytać w te Święta. Z okazji Bożego Narodzenia Legimi postanowiło podarować czytelnikom mojego bloga 2 tygodniowy darmowy dostęp do czytania ebooków. Wystarczy na legimi.com/kod wpisać kod: swietazlegimi2014 :) Kod jest dostępny do 4.01.

Życzę Wam wspaniałych Świąt, z bliskimi u boku i radością w sercu.

niedziela, 21 grudnia 2014

"Sztuka planowania", czyli o tym co mają wspólnego gruby zeszyt i szczęście

Czy przed zakupami spisujecie listę rzeczy, które musicie kupić? Czy wybierając się w podróż, robicie listę rzeczy niezbędnych do zabrania? Czy zawsze macie przy sobie notes lub kalendarz, by zapisywać w nim listę zadań do wykonania i spraw do załatwienia? Ja na każde z tych pytań odpowiadam "tak" i w związku z tym zapraszam Was do lektury kolejnego grudniowego wpisu. Wpisu o tym, do czego mogą służyć listy i co daje ich spisywanie.

"Sztuka planowania" to książka Dominique Loreau, autorki bestsellerowej "Sztuki prostoty". To książka składająca się z wielu list i zachęcająca do tworzenia własnych. Bardzo podoba mi się podejście autorki do spisywania swoich myśli w formie list - ten uporządkowany sposób zapisu niejako z definicji sam z siebie porządkuje chaos. Loreau zachęca nas do założenia własnego notatnika z listami (może to być gruby brulion lub segregator). Po co? Po to, żebyśmy wszystkie najważniejsze listy mieli w jednym miejscu. Nie ma nic przyjemniejszego niż skreślanie z listy zadań/marzeń/celów kolejnych zrealizowanych rzeczy, wierzcie mi!

Jakie są moje ulubione propozycje list z tej książki?
Lista stu rzeczy, które najbardziej lubię.
Lista najzabawniejszych filmów.
Lista ludzi, którzy mnie kochają.
Lista tego, co jest we mnie jedyne i niepowtarzalne.
Lista osób, z którymi najwięcej się śmieję.
Lista zapachów, które lubię.
Lista magicznych chwil jakie przeżyłam.
Lista najszczęśliwszych osób jakie znam.
Lista rzeczy, na które lubię patrzeć.
Lista "przyjemnych rzeczy" przeznaczonych na dni, kiedy mam chandrę.

Co to ma wspólnego z Najszczęśliwszym Rokiem w Życiu? Listy to nie tylko praktyczni pomocnicy w planowaniu przyszłości, to także doskonały sposób na to, by lepiej poznać siebie i zadać sobie pytania, na których zadawanie często nie mamy czasu w codziennej gonitwie.

Ostatnio doszłam do wniosku, że chciałabym w przyszłym roku conajmniej jeden weekend w miesiącu spędzać z moją córką na wycieczkach po Polsce i zaczęłam robić listę miejsc wartych odwiedzenia. Odkąd mam swój zeszyt na listy, w zasadzie codziennie przychodzą mi do głowy nowe pomysły i tematy, które można spisać w ten sposób. Zobaczcie koniecznie "365 powodów dla których cię kocham", to przykład na to, jak z listy zrobić wyjątkowy prezent dla ukochanej osoby :)

Załóżcie swój brulion na listy i koniecznie przeczytajcie książkę Dominique Loreau. Zawsze możecie ją wpisać na listę 12 Książek, Które Warto Przeczytać w 2015 roku :) Powodzenia!

sobota, 13 grudnia 2014

Najszczęśliwszy rok w twoim życiu, czyli dobry plan to podstawa

Co by było, gdyby wraz z kończącym się rokiem podjąć decyzję o tym, że ten nowy, zbliżający się rok będzie najlepszym w życiu? Że trzysta sześćdziesiąt pięć dni spod znaku 2015 przyniesie ze sobą spełnienie najskrytszych marzeń, realizację tego, co wiecznie odkładane na później i same pozytywne zmiany? Brzmi nieźle?

Czy wierzysz w to, że ponure myśli przyciągają złą energię? A w to, że pozytywne myśli przyciągają pozytywne zdarzenia i dobrych ludzi? Ja jestem o tym przekonana i dlatego proponuję Ci zaplanowanie zbliżającego się roku w taki sposób, żebyś w Sylwestra 2015 mógł sobie powiedzieć, że to był najlepszy, najszczęśliwszy i najbardziej intensywny rok w Twoim życiu. Być może na sam dźwięk słowa "planowanie" dostajesz wysypki, ale musisz mi zaufać - dobry plan nie jest zły, szczególnie jeśli mowa o planowaniu najbliższego roku. Nie martw się, jednym z głównych filarów tego planu jest hasło spontaniczność, a poza tym ten plan ma same plusy.

Od dziś zapraszam na grudniowy cykl, w którym będę zachęcać Cię do wykorzystania czasu, jaki został nam jeszcze do końca tego roku, na zaplanowanie kolejnych dwunastu miesięcy, w taki sposób, żeby były najszczęśliwsze w życiu. Jak to zrobić? Naszymi doradcami w tym temacie będą książki-poradniki, które chcę Ci przedstawić i polecić zawarte w nich pomysły.

To jak, zaczynamy? Pierwszych inspiracji dostarczą nam: Ludmiła Piasecka z powieścią "52 tygodnie" i Leo Babauta z poradnikiem "52 zmiany". Nie wiem czy domyślasz się, czy po prostu wiesz, że ta tajemnicza liczba w tytułach powyższych książek to po prostu liczba tygodni w roku. "To książka o 52 zmianach, które możesz wprowadzić w ciągu roku do swojego życia, po jednej na tydzień" - pisze Leo Babauta o swoim poradniku. Co o swoim dziele mówi Ludmiła Piasecka? "Przysięgam, że każdego z pięćdziesięciu dwóch następnych tygodni będę robić to, czego nie robiłam do tej pory; to, co zawsze chciałam zrobić, ale byłam zbyt dużym tchórzem, by się to zdobyć; to, co robiłam zbyt rzadko i byle jak, choć zasługiwało na więcej uwagi; to, co sprawiało mi przyjemność, a na co prawie nigdy nie znajdowałam czasu".

Jakie zmiany nam proponują? Spaceruj. Skończ z odkładaniem na później. Zostaw samochód w garażu, przesiądź się na rower. Zacznij oszczędzać. Baw się. Uporządkuj swoją skrzynkę odbiorczą. Zrób przetwory. Zacznij medytować. To tylko niektóre z nich, ale już wiecie o jakie zmiany chodzi, prawda? Chodzi o proste, niewielkie zmiany, które powtarzane przemienią się w nawyki, a nawyk to już bardzo wielka zmiana. Pamiętając chińskie przysłowie o wielkiej podróży zaczynającej się od pierwszego kroku, pomyśl o tym, co mogłoby być Twoim pierwszym krokiem w 2015 roku. 52 tygodnie to jednocześnie dużo i mało. Każdy mijający tydzień już nigdy nie wróci i albo wykorzystasz go do tego, by być najbardziej szczęśliwym człowiekiem na świecie albo... nie.

Zadanie dla Ciebie: zrób listę 52 rzeczy, które chciałbyś/łabyś zrobić w ciągu zbliżającego się roku. 

 Nie masz pomysłu co by to mogła być? Oto moje propozycje:
- coś, co kiedyś lubiłeś/aś robić, ale tak jakoś wyszło, że dawno tego nie robiłeś/aś
- coś, co sprawia Ci przyjemność, a na co nigdy nie masz czasu
- coś, co zawsze chciałeś/aś zrobić, ale jakoś nigdy nie miałeś/aś odwagi
- coś, co polecali Ci przyjaciele, ale czego nigdy nie spróbowałeś
- coś, co powinieneś robić regularnie, ale nigdy Ci się nie chce
- coś, co zawsze Cię fascynowało, ale uważałeś, że to za drogie, niedostępne, nie dla Ciebie.

Bardzo jestem ciekawa jak będą wyglądały Wasze listy 52 rzeczy na 52 tygodnie przyszłego roku. Taka lista to jedynie punkt wyjścia, a niekoniecznie harmonogram (chyba, że tak wolisz). Wkrótce kolejny grudniowy wpis i kolejne inspiracje. A póki co czekam na komentarze, opinie i pomysły na to, co mogłoby się znaleźć na Twojej liście.

sobota, 6 grudnia 2014

Grudzień, czyli miesiąc ostatniej szansy i co to ma wspólnego z zegarkami


Lubię grudzień. Nie tylko dlatego, że zbliżają się Święta, że wszędzie słychać nastrojową muzykę, a w domu pachnie pierniczkami.

Lubię grudzień szczególnie za to, że jest  miesiącem ostatniej szansy. Jeśli marzyłeś o czymś w ciągu roku, a realizację tego przekładałeś z dnia na dzień, to grudzień jest idealny, żeby w końcu to zrobić. Wiem, że sporo osób motywuje mała ilość czasu jaka została do wykonania jakiegoś zadania, sama walczę z tym, by nie odkładać rzeczy na potem. I dlatego grudzień co roku ratuje moje morale :) Dobrze jest kończyć rok z poczuciem, że zrealizowało się swoje plany, z satysfakcją dobrze wykonanych zadań jakie się przed sobą postawiło. Jak to osiągnąć? Wytłumaczę na przykładach :)
Jeśli powiedzmy zaplanowałeś/aś, że "w tym roku koniecznie odwiedzisz Paryż", jakoś ci nie wyszło i nadal czujesz, że o tym marzysz, że chciałbyś to zrobić, to masz dwa wyjścia. Albo kupujesz bilet i lecisz jutro (nie oszukujmy się - czasu jest coraz mniej, a wiesz do czego doprowadziło cię słowo "później"), albo rozpoczynasz "projekt Paryż". Zakładasz zeszyt czy folder w komputerze i zapisujesz pierwsze, najważniejsze zdanie: "do Paryża polecę najpóźniej 28 lutego" (chodzi o to, żeby wybrać niezbyt odległą od obecnej datę). Następnie szukasz najlepszego lotu i albo od razu kupujesz bilet z wyprzedzeniem, albo notujesz dokładnie jaki lot jest dla ciebie najkorzystniejszy. To samo robisz z miejscem do spania, rzeczami do zobaczenia - masz być tak gotowy, jakbyś naprawdę leciał jutro. 

Jeśli na przykład miałeś/aś na liście noworocznych postanowień to, że poprawisz znajomość wybranego języka obcego i wiesz, że to dla ciebie ważne, natychmiast naucz się pierwszego, nowego słówka. I każdego dnia dołóż kolejne - nie czekając na przełomowy nowy rok, początek miesiąca, poniedziałek, czy inne wymówki ;) Spisz sobie listę 10 rzeczy, dzięki którym w ciągu najbliższego miesiąca poprawisz swój język obcy. Jeśli wśród nich jest pójście na kurs, to natychmiast znajdź odpowiednią szkołę i wyślij swoje zgłoszenie. Wszak właśnie tego chcesz, prawda?

Jeśli zaplanowałeś/aś nabranie formy lub zrzucenie kilku kilogramów, to jeszcze dziś zrób swój pierwszy trening, choćby miałoby to być jedynie 20 brzuszków. Nie liczy się to ile robisz, ale to, że w ogóle coś zrobiłeś.

Miesiąc ostatniej szansy to nadzieja dla spóźnialskich, dla wiecznych "odkładaczy" i tych, którym się wiecznie wydaje, że "jeszcze zdążą". Grudzień to nadzieja dla mnie :) Mam w swojej szufladzie kilka zegarków, które nie chodzą. Z przyczyny nieznanej, choć pewnie chodzi po prostu o zużytą baterię. W tej chwili nie mam żadnego działającego zegarka na rękę (wiem, wstyd się przyznać). I szczerze mówiąc, nie mogę sobie nawet przypomnieć jak długo to już trwa. Dzięki ukochanemu grudniowi wiem, że jeśli zaraz nie odniosę ich de zegarmistrza, to wejdę w Nowy Rok z poczuciem, że czegoś nie załatwiłam, że nie dopilnowałam. A tego nie chcę, więc zaraz wkładam do torebki wszystkie zegarki i pędzę do zegarmistrza! Trzymam kciuki za Was i Waszą ostatnią w tym roku szansę, żeby to, co zaplanowane zostało zrealizowane, a to, co wymarzone stało się rzeczywistością :)

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa