środa, 12 listopada 2014

Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że na pewno ci się uda, czyli nowa książka Reginy Brett

"Bóg nigdy nie mruga", "Jesteś cudem", "Bóg zawsze znajdzie ci pracę" - trzy książki Reginy Brett, które razem tworzą zbiór pełen nadziei i ciepła. Dziś zapraszam Was na recenzję jej najnowszej książki , której polska premiera odbyła się w zeszłym tygodniu. Z tej okazji razem z wydawnictwem Insignis Media ogłaszam konkurs, w którym do wygrania są dwa egzmemplarze książki "Bóg zawsze znajdzie ci pracę". O zasadach konkursu napiszę na końcu, a teraz pozwólcie, że opowiem Wam kilka słów o Reginie i jej książkach.



Za każdym razem kiedy sięgam po kolejną z jej książek, czuję się tak, jakbym spotkała dawno niewidzianą przyjaciółkę. Nie liczy się czas, jaki minął od naszego ostatniego spotkania, po prostu znów nam razem dobrze. Książki Reginy są jak listy od starszej siostry, z każdej linijki wypływa troska o nasze szczęście i nienachalna chęć pomocy, by nasze życie stało się jeszcze lepsze, a my - coraz szczęśliwsi. Kiedy czytałm jej najnowszą książkę, miałam wrażenie jakby sama Regina mówiła mi do ucha: "wierzę w ciebie", "dasz radę", "jesteś do tego stworzona". Ta książka otworzyła wiele drzwi w moim sercu i zasiała we mnie dzisiątki pytań. Czy na pewno robię to, do czego zostałam stworzona? Czy daję z siebie wszystko co mogę? Czy ludzie, z którymi pracuję, dostają ode mnie wystarczającą ilość wparcia i motywacji? Jaki jest mój prawdziwy talent? W czym jestem najlepsza? To tylko kilka z nich, a każde otwiera przede mną podróż w głąb siebie. Ta książka otworzyła mi oczy na to, że skoro tak dużo czasu spędzam w pracy, to powinnam zrobić wszystko, by było mi tam dobrze, albo... zmienić pracę.


W poprzedniej książce Reginy Brett znalazłam drugie najważniejsze pytanie w moim życiu (o pierwszym pisałam TU): "Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że na pewno ci się to uda?". To pytanie z gatunku tych, które porządkują priorytety, które pokazują, na czym tak naprawdę ci w życiu zależy, o czym marzysz i co jest dla ciebie najważniejsze. Zadaj je sobie kilka razy na głos (lub po cichu, jak wolisz) i napisz - co byś zrobił/a, gdybyś wiedział/a, że na pewno ci się uda. Odpowiedź wyślij na adres: pannapollyannapisze@gmail.com do niedzieli 16.11.do godziny 23:59. Wród nadesłanych odpowiedzi wybiorę dwie, których autorzy/autorki otrzymają najnowszą książkę Reginy Brett: "Bóg zawsze znajdzie ci pracę". Wyniki konkursu ogłoszę na blogu i na FB dzień później. Powodzenia!

wtorek, 11 listopada 2014

Otulona zapachami, czyli luksus niejedno ma imię

Zapachy mają wielką moc. Czasem są jak wehikuł czasu - wystarczy, że poczujesz zapach zupy pomidorowej, a znów masz pięć lat, siedzisz u babci w kuchni i z wyszczerbionego talerza zjadasz obiad, a babcia krząta się przy piecu. Albo idąc ulicą mijasz mężczyznę, który używa takich samych perfum, jak twoja pierwsza miłość. I natychmiast serce zaczyna ci bić szybiej i przypominasz sobie jego oczy i wasze pocałunki. Czasem zapachy są jak magiczna różdżka, doleci do ciebie zapach świeżo zaparzonej kawy, skoszonej trawy lub upieczonego chleba i nagle czujesz się lepiej i jakoś tak radośniej. Uwielbiam kosmetyki, które pięknie pachną, puder kulkowy Guerlain wącham co rano, by poprawić sobie nastrój. Kiedy więc w moje ręce trafiły kosmetyki do pielęgnacji ciała marki Wellness&Beauty, w zasadzie nie mogło się to inaczej skończyć, niż wielką miłością od pierwszego... użycia :)

Kwiat wiśni, ekstrakt z róży, mango, papaja, wanilia, sezam, migdały, oliwki i jajoba - brzmi wspaniale, prawda? Naturalny, delikatny zapach, który miękko otula skórę, by zostać z tobą na długo. Przetestowałam już chyba wszystko z tej serii i nie ma w niej kosmetyku, który by mi nie odpowiadał (św. Mikołaju, czy mnie słyszysz?), ale najbardziej kocham trzy produkty z tej serii. Są to: olejek do ciała kwiat wiśni i ekstrakt z róży, perełki do kąpieli wanilia i sezam i masło do ciała shea z olejkiem migdałowym.

Luksus według Panny Pollyanny? Wieczorna długa kąpiel z użyciem pachnących perełek, niespieszne nasmarowanie całego ciała masłem shea, ciepły koc i masaż stóp olejkiem o zapachu róży. Życie od razu staje się piękniejsze!

Kosmetyki z linii Wellness&Beauty można kupić jedynie w sklepach Rossmann, a ich cena nie przekracza 15 zł.

Listopad to idealny miesiąc na rozpieszczanie się, a więc - do dzieła.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Ulubieńcy listopada, czyli tak ciepło jeszcze nie było

Program, w którym zazwyczaj przygotowuję zestawienia ulubieńców miesiąca odmówił współpracy, więc od kilku dni próbuję z nim coś zrobić. I dopiero dziś, kiedy już miałam ochotę się rozpłakać i poddać, nareszcie poszłam po rozum do głowy i powiedziałam sobie, że i tak napiszę ten post, choćby nie wiem co :) Tym razem wpis o moich listopadowych ulubieńcach będzie więc wyglądać inaczej :)


1. Masło do ciała shea z olejkiem migdałowym Wellnes&Beauty (do kupienia tylko w drogeriach Rossmann).

Pisałam już o nim na FB. Uwielbiam to masło za wszystko :) Za cenę (niecałe 15 zł, ale w promocji można ja kupić taniej), za zapach (delikatny, otulający, naturalny i bardzo kobiecy), za konsystencję (natychmiast się wchłania i pozostawia ciało gładkie i pachnące) i za efekty (miękka skóra i ludzie płci obojga pytający czym tak ładnie pachnę). Jestem od niego uzależniona i nie wyobrażam sobie pójścia spać bez wcześniejszego rytuału z tym masłem w roli głównej. Po kilku dniach moja piżama, pościel i cała sypialnia wypełniona była jego subtelnym zapachem. Masło jest dostępne jedynie w drogeriach Rossmann, ale biorąc po uwagę jak szybko rozrasta się ta sieć, niezależnie od tego, gdzie mieszkacie, raczej nie będziecie miały problemu z jego zakupem. Mam nadzieję, że polubicie je tak jak ja.

2. Sukienka HEIKE marki NU by Tokarska

Kiedy nadchodzi jesień, szczególnie lubię ubierać kolorowe ubrania. Nic nie poprawia mi tak nastroju jak sukienka w jakimś soczystym kolorze. Dzięki temu mogę błyskawicznie przenieść się w przestrzeni i poczuć przypływ radości i energii. Sukienka HEIKE marki NU by Tokarska idealnie się do tego nadaje. Piękny malinowo-brzoskwiniowy kolor, w którym niezależnie od faktów wygląda się na wypoczętą i świeżą, świetny krój, który daje pole do popisu osobie, która nosi tę sukienkę (można ją wiązać do przodu lub do tyłu) i dobrej jakości materiał - czyli wszystko to, co powinna mieć sukienka doskonała. Sukienkę można kupić w Warszawie w atelier Paryska 6 lub przez Mostrami (teraz w cenie promocyjnej!)



Nie wiem jak to możliwe, że nie pisałam tutaj jeszcze o Reginie Brett i jej książkach! "Bóg nigdy nie mruga" i "Jesteś cudem" natychmiast po wydaniu znalazły się na samym szczycie listy bestsellerów EMPIKu. Zasłużenie! To piękne, pełne ciepła książki, które czyta się jak list od przyjaciółki. Trzecia książka ukazała się na polskim rynku kilka dni temu i znalazła się już na moim nocnym stoliku. Lubię do nich wracać, sięgać po nie kiedy czuję, że mam gorszy nastrój. Moim zdaniem każda z nich idelanie nadaje się na prezent gwiazdkowy. A jeśli macie ochotę podarować komuś egzemplarz z osobistą dedykacją, to nadarza się doskonała okazja - Regina przylatuje na dwa spotkania do Polski: będzie w Krakowie 14 listopada – http://bit.ly/regina-krk i w Warszawie 19 listopada – http://bit.ly/regina-waw. Wkrótce na blogu pojawi się także recenzja najnowszej książki wraz z konkursem :)

4. Pomadka Velvet Matte firmy Golden Rose.

O pudrze mineralnym tej firmy pisałam już w ulubieńcach października. Po entuzjastycznych recenzjach na wizaz.pl postanowiłam przetestować też pomadki Golden Rose. Wybrałam te matowe, bo takie lubię najbardziej. Są świetne! Kosztowały około 11 zł, pięknie kryją, mają naturalne kolory, nie mają smaku (zawsze mnie to odrzuca) i długo trzymają się na ustach. Moim ulubionym kolorem jest 07, bardzo rozświetla twarz i nadaje się zarówno na codzień do pracy, jak i na wieczorne spotkanie.

5. Długi, ciepły kardigan w kolorze camelowym.

Odkąd kupiłam go miesiąc temu, ciężko jest mi trzymać się zasady "nie noszę tych samych ubrań dwa razy pod rząd". Należę do osób, którym jest ciągle zimno, więc długi, otulający, ciepły sweter, to coś, co od razu podbiło moje serce. Noszę go zarówno do dziewczęcych sukienek, jak i do białej koszuli. Listopad i mój kardigan to zdecydowanie dobrana para :)

środa, 5 listopada 2014

Follow me on Instagram @pannapollyannaa

Wejdź na www.instagram.com/PannaPollyannaa i obserwuj mój profil :)

Mroźny poranek wymaga radykalnych rozwiązań :)
"Droga artysty" Julia Cameron - warto przeczytać!
Muesli własnej produkcji. Na jesienne śniadanie - idealne!
I'm 99 sure I'm a Disney Princess
#projektbiałabluzka czyli klasyka w różnych wydaniach
Na górze róże - mój nowy tatuaż by Igor Szablewski
Nauka robienia kresek dzień 1 i #projektperły przy okazji


wtorek, 4 listopada 2014

Listopad Panny Pollyanny, czyli miesiąc pełen kultury

Uwielbiam listopad :) Wiem, wiem, gdyby kiedyś podzielono ludzkość pod względem sympatii do poszczególnych miesięcy w roku, w grupie listopadowiej raczej nie byłoby tłumów ;) Ale tegoroczny listopad zapowiada się naprawdę wspaniale! Premiera dwóch książek i dwóch płyt, na które czekam z niecierpliwością, spotkania z ich autorami, jednym słowem: miesiąc pełen kultury :)

16 listopada w warszawskim klubie Stodoła odbędzie się koncert Meli Koteluk promujący jej najnowszy album "Fastrygi", który pojawi się w sklepach dzień po tym koncercie. Na pewno będę w Stodole, więc jeśli ktoś z Was też się na niego wybiera i ma ochotę na wymianę uśmiechów i zachwytów, to piszcie, napewno jakoś się odnajdziemy w tłumie fanów Meli! Kolejną płytą, na którą czekam jest "7 widoków w drodze do Krakowa" Grzegorza Turnaua. Lubię jego muzykę - fortepian, głos i Kraków w tle nawet wtedy, kiedy nie ma go bezpośrednio. Dlatego też z wielkim zainteresowaniem czekam na ten album. Listopad zapowiada się nastrojowo!

Będzie to także miesiąc premier książkowych! 20 listopada zjedzie wprost z Torunia do Warszawy na "gościnne występy" Aneta Jadowska - autorka opisywanej przeze mnie już na blogi serii o Dorze Wilk. Premiera ostatniego tomu perypetii Dory to doskonała okazja dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać wiedźmy z Torunia (wiem, wiem - zabrzmiało dwuznacznie, mam nadzieję, że Autorka nie poczuje się urażona ;). Premiera 19 listopada, spotkanie z Anetą Jadowską dzień później w Empiku w CH Arkadia, zajrzyjcie na FB autorki, tam wszystkiego się dowiecie. 19 listopada w Empiku na Marszałkowskiej odbędzie się spotkanie z Reginą Brett, amerykańską autorką poradników "Bóg nigdy nie mruga" i "Jesteś cudem", moich książkowych hitów minionego roku. Pisarka przylatuje do Polski promować swoją najnowszą książkę "Bóg zawsze znajdzie Ci pracę" - strasznie jestem ciekawa i tej książki i jej autorki, więc na pewno wezmę udział w tym spotkaniu.

Piosenka, która od razu gra w mojej głowie kiedy usłyszę słowo "listopad". Znacie?


Listopad to także wyjątkowy miesiąc także z innego powodu - siedem lat temu, 12 listopada moje życie zmieniło się diametralnie, kiedy na świecie pojawiła się Ona - moja córka Helena :)

niedziela, 2 listopada 2014

Trzy litery "p", czyli ubrania Chanel w twojej szafie

Trzy "pe" z tytułu tego posta to P jak perły, P jak prostota i P jak paski. "Otwórz tylko szafę, a znajdziesz w niej coś, co powstało dzięki Chanel" - pisze Karen Karbo na początku swojej książki "Księga stylu Coco Chanel". Czy wiedziałaś, że to właśnie Chanel po raz pierwszy w historii mody zaprojektowała damskie ubrania z kieszeniami (uwielbiam kieszenie!), małą czarną (w 1926 roku), swetry-bliźniaki i słomkowe kalepusze? Ta lista jest oczywiście dużo dłuższa!Z książki Karbo możemy dowiedzieć się wielu ciekawostek na temat życia i poglądów projektantki, jak i lansowanego przez nią stylu. Weźmy na przykład kolory: Chanel uważała, że stylowa kobieta najlepiej wygląda w czerni (sama nosiła głównie ten kolor), granacie i beżu, a najlepszym dodatkiem do stroju są perły.

Nie wiem czy widziałyście film o Coco Chanel sprzed kilku lat? Plakat z tego filmu bardzo długo wisiał na ścianie mojej sypilalni, a sam film zrobił na mnie tak wiele wrażenie, że niemalże zaraz po wyjściu z kina pobiegłam do sklepu kupić swój pierwszy biały kołnierzyk. 



Na książkę Karen Karbo czekałam z niecierpliwością i po dwukrotnej lekurze, mam ochotę na kolejną powtórkę! To książka - poradnik, w której przewodniczką i nauczycielką jest sama Chanel. Napisana w lekki sposób będzie doskonałym prezentem dla samej siebie lub przyjaciółki. Wystarczy otworzyć spis treści, by zobaczyć, że Coco Chanel, to nie tylko moda - to styl życia. "Jak być nieustraszoną", "o życiu chwilą", "o traktowaniu dozgonnych rywali", "o pieniądzach" - to tylko tytuły kilku z nich.

Zafascynowana stylem Chanel nie mogłam nie zacząć "kolekcjonować" na Pinterest rzeczy z nią związanych, zajrzyjcie TU jeśli macie ochotę zobaczyć moją kolekcję. I koniecznie następnym razem, kiedy otworzycie swoją szafę zabawcie się w detektywów i poszukajcie w niej ubrąń a la Chanel, książka Karbo zdecydowanie Wam to ułatwi!

Podążając za wielką Chanel proponuję Wam modowe wyzwanie - "Projekt Perły". Przez cały najbliższy tydzień codziennie "zaczynamy" ubieranie się od pereł. To może być broszka, wisiorek, sznur pereł albo aplikacja na bluzce. Wrzucajcie swoje zdjęcia na Instagram lub FB i oznaczajcie je tagiem #projektperły. Moje zdjęcia będziecie mogły zobaczyć na moim Instagramie. Wszak Karen Karbo przez całą książkę przekonuje nas, że by osabiać styl Chanel, nie trzeba kupować Chanel. Wystarczy podążać za jej wskazówkami "jak stać się elegancką kobietą z klasą". Każdej z Was polecam lekturę tej książki!

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa