piątek, 3 października 2014

No arms, no legs, no problems, czyli niezwykłe spotkanie

Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy usłyszałam o Nicku. Może ktoś polecił mi jakiś jego filmik na YT, może przeczytałam jakiś wywiad z nim. Pamiętam tylko, że zrobił na mnie ogromne wrażenie! Że po prostu opadła mi szczęka i myślałam tylko "ojej, ojej" :D Jeśli kiedykolwiek słyszałeś o Nicku Vujiciciu (czyt. wujicziciu) to wiesz o czym mówię, jeśli nie - zobacz ten film:



Nick jest osobą, która mnie fascynuje i inspiruje, bo sami powiedzcie - czy ktoś, kto nie ma rąk i nóg, kto w ciągu całego swojego życia podróżował po całym świecie, kto każdemu z niedowiarkom pokazuje całym swoim życiem, że można wszystko - że taki ktoś może nie inspirować? Nick udowadnia, że nie istnieją żadne ogrniczenia poza tymi w naszej głowie. Że można wszystko, o ile się tego wystarczająco mocno chce (i robi cokolwiek, żeby to osiągnąć).



Dlatego, kiedy dowiedziałam się, że Nick przyjeżdża do Polski pomyślałam od razu: "muszę tam być"! Jeśli ktoś z Was ma ochotę wziąć udział w spotkaniu z jednym z najbardziej niezwykłych ludzi na świecie, na żywo sprawdzić w czym tkwi tajemnica szczęścia Nicka i spotkać się ze mną gdzieś w kuluarach, to koniecznie kliknijcie TU, żeby się zarejestrować na to wydarzenie. Nick będzie w Polsce tylko na jednym wydarzeniu, 30 kwietnia, w Poznaniu. Czy wiecie, że ludzie najczęściej na łożu śmierci żałują nie tego, co zrobili, ale to czego NIE ZROBILI? Ile razy w swoim życiu nie skorzystaliście z jakiejś okazji, a potem bardzo tego żałowaliście? Ja zbyt wiele! I dlatego nie mam zamiaru po raz kolejny czytać entuzjastycznych recenzji wydarzenia,  w którym nie wzięłam udziału, bo "coś tam". Ja już się zarejestrowałam, mam nadzieję, że do zobaczenia w Poznaniu :)

2 komentarze:

  1. W zeszłym roku, w środku roku szkolnego, na ostatniej godzinie w środę, kiedy każdy miał dość i chciała już się znaleźć w domu, nauczycielka włączyła nam film. Filmem tym był "Cyrk motyli". Pamiętam go bardzo dokładnie. Wszyscy, nawet najbardziej wkurzające osoby w klasie, najwięksi rozrabiacy, największe śmieszki, najmniej emocjonalne osoby, wszyscy oczarowani oglądali film z uwagą. Pamiętam ten film dokładnie. To, jakie uczucia we mnie wywołał również. Mimo obecności klasy, prawie płakałam. Pojawiły się napisy, zadzwonił upragniony dzwonek, a wszyscy siedzieli w ciszy. To było bardzo niesamowite przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam go, ale po Twoim komentarzu mam zamiar to szybko nadrobić.

      Usuń

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa