sobota, 30 sierpnia 2014

"Lawendowy pokój", czyli w miłości nie ma nic banalnego

380 stron o miłości, podróży, przyjaźni, książkach, ludziach i Francji. Już dawno żadna książka nie zaskoczyła mnie tak bardzo jak "Lawendowy pokój", który z każdą kolejną stroną robił na mnie coraz większe wrażenie. Okładka zapowiadała historię zupełnie w innym stylu i boję się, że gdyby nie to, że dostałam ją w prezencie od Wydawnictwa Otwartego, mogłabym ją przegapić - nie popełnijcie tego błędu.


Jean Perdu mieszka w Paryżu. Na zacumowanej barce prowadzi księgarnię o nazwie Apteka Literacka, gdzie aplikuje potrzebującym odpowiednie lektury dobrane właściwie do ich potrzeb. Co innego na nieumiejętność podejmowania decyzji, co innego na tęsknotę za domem czy lęk przed dorosłością. Na każdą "chorobę", którą jest w stanie "zdiagnozować" już po kilku chwilach rozmowy, Jean ma odpowiednie lekarstwo w postaci książek. Brzmi nieźle, prawda? :)

Poza mieszkaniem w paryskiej kamienicy i wyjątkowym miejscem pracy Jean Perdu ma coś jeszcze. Tajemnicę w postaci nieszczęśliwej miłość do kobiety o imieniu Manon, która pewnego dnia po prostu odeszła od niego, by nigdy więcej nie powrócić. Życie Jeana od tej chwili polega głównie na rozpamiętywaniu szczęśliwej przeszłości i zadawaniu sobie pytania "dlaczego". Jego uporządkowane życie wywraca się do góry nogami za sprawą Catherine - porzuconej przez męża kobiety, która wprowadza się do jego kamienicy i której Perdu, w przypływie współczucia daje stół. W szufladzie tego stołu Catherine odnajduje list od Manon, którego Jean nigdy nie otworzył i nigdy nie przeczytał. Teraz, po latach nabiera odwagi, by to zrobić i to zupełnie zmienia jego życie. Wyrusza w podróż, która nam, czytelnikom przynosi dziesiątki zapierających dech w piersiach opisów francuskich miasteczek, krajobrazów, smaków i zapachów. Cudownie wykreowane postaci, wspaniałe opisy przyrody, hołd składany literaturze - to tylko kilka wielkich atutów tej książki.

Jeśli uważacie, że w pisaniu o miłości jest coś banalnego, to wzorem Jeana Perdu zalecam Wam przeczytanie "Lawendowego pokoju". Miłość w tej książce ani nie jest banalna, ani wyświechtana, ani zbyt romantyczna, ani przyziemna. Jak myślicie, dlaczego ten filmik obejrzało już 90 milionów ludzi na całym świecie? ;)



Jeśli Wam się spodobał koniecznie obejrzyjcie "UNDRESS ME" tej samej autorki.
http://www.pinterest.com/PannaPollyanna/lavender-room/
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem wielbicielką aplikacji Pinterest. Uwielbiam przypinać i przepinać :) Zawsze kiedy mnie coś inspiruje, ma to swój oddźwięk na moim Pinterst'cie. Tak było też i tym razem - zajrzyjcie na tablicę "Lavender Room" :)

Mam zamiar wkrótce przeczytać "Lawendowy pokój" po raz drugi. Tym razem z mapą Francji w ręce, żeby móc zaznaczyć miejsca, które muszę odwiedzić śladami Jeana Perdu. A póki co patrzę na parapet, gdzie stoi doniczka z lawendą i życzę Wam miłej lektury. Mam nadzieję, że ta książka doczeka się wkrótce świetnej adaptacji filmowej.

P.S. Na FB głosowanie na nowe, jesienne cover photo Panny Pollyanny, zajrzyjcie w wolnej chwili i dajcie znać, które zdjęcie bardziej się Wam podoba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa