środa, 2 lipca 2014

beGLOSSY, czyli o tym jakie niespodzianki lubię najbardziej

Ten wpis dedykuję Dawidowi, który mimo tego, że prawie się nie znamy, zdążył zostać już moim mistrzem niespodzianek.

















To, że lubię niespodzianki, na pewno nikogo z Was nie zdziwi. Dlatego kiedy jakiś czas temu ktoś powiedział mi o pudełkach beGLOSSY wiedziałam, że to coś dla mnie - niespodzianka, po której mogę się spodziewać, że mi się spodoba. Z wielkim podziwem obserwuję dziewczyny, które opisują swoje kosmetyczne odkrycia, testy i poszukiwania. Ja od jakiś stu lat wciąż używam tego samego toniku do twarzy i sprawdzonego tuszu do rzęs, do którego wciąż wracam. Kosmetyczna nudziara pełną gębą (nomem omen). Kiedy wchodzę do drogerii i oglądam setki produktów na półkach,
po prostu nie jestem się w stanie zdecydować na nic nowego. Moje największe kosmetyczne szaleństwo to wybór nowego koloru lakieru do paznokci. Testowanie pudrów, maskar, cieni, szminek - to dla mnie czarna magia. To jest właśnie fajne w beGLOSSY, że ktoś wybiera dla mnie produkty, przysyła mi je do domu, a ja mogę sprawdzić co mi się podoba a co nie. 

Pierwsze moje pudełko to edycja czerwcowa o nazwie "Nadmorski szyk". Tutaj znajdziecie opis wszystkich produktów z tej edycji. Muszę się Wam przyznać, że otwieranie pudełka było bardzo miłym doświadczeniem, wszystko jest ślicznie zapakowane no i oczywiście byłam bardzo podekscytowana tym, co czeka na mnie w środku. Samo pudełko jest ładne, no i w ulubionym kolorze Panny Pollyanny ;)


















W czerwcowym pudełku mam swoje trzy hity - tusz do rzęs Benefit, szminkę Pierre Rene i krem Olay. Tusz do rzęs ma piękny, głęboki odcień czerni, nowoczesną silikonową szczoteczkę, którą można bardzo dokładnie rozprowadzić tusz na rzęsach i daje piękny efekt końcowy. Krem Olay to wersja Total Effects Krem CC i jestem bardzo mile nim zaskoczona. Co prawda efekt krycia jest u mnie słabo widoczny, ale skóra jest miękka i nawilżona, krem pięknie pachnie i ma bardzo wygodny dozownik. Mój produkt numer jeden to pomadka Pierre Rene - jest delikatna, daje piękny naturalny kolor, usta wyglądają zdrowo i kusząco ;) W swoim pudełku znalazłam odcień czerwieni, ale że ten produkt występuje aż w trzynastu odcieniach na pewno kupię też pomadkę w kolorze różu. Przygotowując ten post natrafiłam na Pinterest na ciekawe zdjęcia, jak przerobić te pudełka na szafeczkę na kosmetyki. Urzekł mnie ten pomysł i mam zamiar wcielić go w czyn. Reasumując - lubię beGLOSSY i z niecierpliwością czekam na lipcowe pudełko.

2 komentarze:

  1. Całkiem dobrze brzmi. Poczytać coś więcej o tym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sierpniowe pudełko jest świetne! Jeśli się zastanawiasz, to zamów sobie na próbę właśnie to! Świetne produkty, piękny zapach, przedłużenie lata w małym pudełeczku :)

      Usuń

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa