środa, 30 lipca 2014

O najdłuższych urodzinach w moim życiu, czyli każdego dnia wypatruj miłych niespodzianek od losu

Ze specjalną dedykacją dla Sergiusza, z podziękowaniami za to, że zawsze we mnie wierzy.

Uwielbiam urodziny. Od kiedy pamiętam w mojej rodzinie ten dzień obchodzono w wyjątkowy sposób. Każdego roku kiedy budziłam się i otwierałam oczy, pierwsze rzeczą, którą widziałam był bukiet kwiatów na stoliku. Zawsze jestem ciekawa jak ludzie podchodzą do swoich urodzin, czy je lubią, co robią tego dnia. Niemalże chciałoby się rzecz - "pokaż mi jak celebrujesz swoje urodziny, z powiem ci kim jesteś". Z moimi urodzinami sprawa jest trochę skomplikowana. Urodziłam się na początku maja, więc każdego roku w dniu moich urodzin najczęściej wszyscy moim znajomi i przyjaciele są gdzieś daleko, korzystając z długiego weekendu. Nie mam więc co liczyć na przyjęcia-niespodzianki, tańce do białego rana i tego typu rozrywki. Ale wiecie co? Zupełnie mi to nie przeszkadza w wielkim świętowaniu i cieszeniu się z tego dnia! Od samego rana robię dokładnie to, na co mam ochotę. Odbieram telefony z życzeniami i z każdą mijającą minutą moje serce napełnia się wdzięcznością! Cieszę się, że żyję, że kolejny rok chodzę po świecie, że mam wszystko, czego potrzeba i są ludzie, którzy cieszą się, że jestem.
W tym roku moje urodziny były zupełnie wyjątkowe. Miesiąc wcześniej dostałam pierwszy urodzinowy prezent i zażartowałam, że to będą najdłuższe urodziny w moim życiu i... były. Ostatni prezent dostałam miesiąc temu i pomyślałam sobie wtedy: "a gdyby tak wszystko co przydarza mi się w życiu traktować jak prezent urodzinowy?". W ten sposób powstała moja kolejna Tajemnica Szczęścia: "Każdego dnia wypatruj miłych niespodzianek od losu". Na czym to polega? Na cieszeniu się z tego, co spotyka mnie każdego dnia i docenianiu wszystkich miłych rzeczy, które mi się przytrafiają. Kierowca z samochodu obok wpuszcza cię, żebyś mógł spokojnie zmienić pas? To na pewno z powodu twoich urodzin (i nieważne, że miałeś je pół roku temu). Koleżanka kupiła dla ciebie na straganie pyszne śliwki, bo przypomniała sobie, że je lubisz?
Cóż za wspaniała urodzinowa niespodzianka (no i co z tego, że to dopiero za trzy miesiące)! W kawiarni do swojej ulubionej kawy dostajesz ciastko gratis? Wszyscy, po prostu wszyscy cieszą się z tego, że jesteś! Proste, prawda? Zawsze kiedy mówię komuś o mojej życiowej filozofii poszukiwaczki szczęścia i tropicielki radości a ten ktoś podnosi do góry z niedowierzaniem brwi, opowiadam taką historię: "Pewnego wieczoru, stary indiański wódz rozmawiał ze swoim wnukiem o życiu, opowiadał mu o tym, co w życiu najważniejsze:
- Wewnątrz każdego z nas trwa bezustannie walka pomiędzy dwoma wilkami. Jeden z nich to zły wilk. Zmusza cię do złych czynów, do bycia zazdrosnym, zawistnym, abyś czuł żal, chciwość, winę, wyższość nad innymi, fałszywą dumę i kłamał. Drugi wilk jest dobry. Pomaga ci poczuć radość, spokój, miłość, nadzieję, łagodność, życzliwość, empatię, szczodrość, prawdę, współczucie, szacunek dla siebie samego i innych.
Wnuk zamyślił się przez chwilę i zapytał dziadka:
- Który wilk wygrywa dziadku?
Jeśli chcesz, żeby Twoje życie było wyjątkowe, pełne dobra, radości i niespodzianek - to tych właśnie rzeczy musisz wypatrywać każdego dnia i w każdej chwili. A wtedy się pojawią i z każdym dniem będzie ich więcej i więcej.

P.S. Jedna z moich ulubionych urodzinowych niespodzianek pokazanych w filmach to ta. Pamiętacie?

wtorek, 22 lipca 2014

Zawsze możesz mieć swój własny Dzień Dziecka

Z wyrazami miłości i wdzięczności dla mojej Mamy, dzięki której mam wszystko to, co mam.

Czasem tęsknimy za dzieciństwem, za beztroską tamtych lat, za tym kim byliśmy i jak żyliśmy będąc dziećmi. Czasem, kiedy myślimy o naszym życiu, wydaje się nam, że gdybyśmy jako dzieci dostali więcej (tu można wstawić dowolne słowo), to dziś bylibyśmy szczęśliwsi. Jeśli uważasz, że Twoje dzieciństwo nie było tak wspaniałe jak być powinno, mam dla Ciebie dobrą wiadomość - zawsze możesz mieć swój własny, wyjątkowy, skrojony na miarę, wymarzony "Dzień Dziecka". Nie wiem, czy już o tym wiesz, ale na tym świecie istnieje tylko jedna osoba, która może uczynić Cię szczęśliwym człowiekiem - Ty. Jeśli czujesz, że chciałabyś cofnąć czas i sprawić, żeby w Twoich dziecięcych latach było więcej śmiechu, radości i spełnionych marzeń, zamiast zatrzymywać się na "co by było gdyby", zrób krok naprzód i daj sobie to wszystko, czego Ci zabrakło. 
Pamiętasz, że kiedy byłeś dzieckiem, to myślałeś czasem "kiedy będę dorosły, to...", albo "jak już będę duży, to będę mógł robić wszystko na co mam ochotę"? Jesteś, rób :) Jako dziecko uwielbiałam bezy, ale moja mama uważała, że to bezwartościowy deser i nigdy nie chciała mi ich kupować. I wiecie co? Przypomniałam sobie to kilka lat temu i poszłam do kawiarni, zamówiłam wielki kawałek tortu bezowego i potem zjadłam go, popijając gorzką, czarną kawą i byłam przeszczęśliwa! Mała dziewczynka we mnie chichotała zadowolona, a ja rozkoszowałam się tą chwilą. Kiedy byłam mała, miałam "niedzielne" sukienki na specjalne okazje. A dziś? Jeśli mam ochotę w zwykły dzień zakładam sznur pereł, piękne buty i cieszę się z mojej dorosłości, nie zapominając o dziecięcych marzeniach. Niedawno poszłam z moją córką do wesołego miasteczka i zaliczyłyśmy każdą karuzelę, razem, śmiejąc się na cały głos - było cudownie. 

Jak możesz urządzić swój własny Dzień Dziecka? Poświęć sobie z przeszłości trochę czasu, usiądź i przypomnij sobie o czym marzyłeś jako dziecko, czego chciałeś, a nigdy nie otrzymałeś. Sześć kulek lodów, całodniowa wyprawa do zoo, zestaw lego, skakanie po kałużach, huśtanie się do zmroku, złota sukienka, lekcje gry na skrzypcach - to może być cokolwiek, co tylko przyjdzie Ci do głowy. Spełniaj swoje dziecięce zachcianki, marzenia, sny i pragnienia. Dlaczego? Bo to nadal jesteś Ty. Trochę urosłeś, trochę więcej przeżyłeś, spotkałeś różnych ludzi i przeszedłeś różne drogi - ale to nadal Ty. Więc zaplanuj coś zabawnego, albo nie planuj nic i zrób to spontanicznie, zorganizuj najlepszy Dzień Dziecka jaki do tej pory miałeś i... baw się dobrze.

P.S. Czy pamiętacie moją recenzję piątego tomu serii o Dorze Wilk - wiedźmy i policjantki w jednym? Miałam szczęście (jak to ja!) i w konkursie organizowanym przez wydawnictwo Fabryka Słów wygrałam właśnie tę książkę. Chciałabym Wam przekazać ten "szczęśliwy" egzemplarz i w związku z tym ogłaszam swój własny konkurs. Dokończ zdanie: "Gdybym umiał/a czarować to..." i odpowiedź wyślij na adres: pannapollyannapisze@gmail.com do północy w najbliższy piątek (tj. 25 lipca). Spośród nadesłanych odpowiedzi wybiorę najciekawszą i jej autor/ka otrzymają ode mnie książkę "Egzorcyzmy Dory Wilk" Anety Jadowskiej. Wyniki opublikuję na stronie Panny Pollyanny na FB w poniedziałek 28 lipca (osoba, która wygra otrzyma także wiadomość mailem). Z niecierpliwością czekam na Wasze odpowiedzi, puśćcie wodze fantazji!

czwartek, 17 lipca 2014

O najlepszych prezentach, czyli mały poradnik Panny Pollyanny

Z dedykacją dla Pani Agnieszki Krawczyk, pisarki, która pewnego dnia dała mi jeden z najpiękniejszych prezentów - skrzydła u ramion.

Źródło: www.thefrisky.com
Uwielbiam dawać prezenty. Zawsze się dziwię, kiedy ktoś mi mówi, że ma straszny problem z wyborem prezentów. Mam kilka sprawdzonych metod na to, żeby w dniu uroczystości nie biegać z obłędem w oczach miotając się po sklepach. Należę do tych osób, które prezenty gwiazdkowe kupują przez cały rok i gorąco to polecam, szczególnie teraz, kiedy sklepy są pełne rzeczy w niższych, wyprzedażowych cenach. Jak się do tego zabrać? Po pierwsze - robimy listę osób, które przez cały rok mamy ochotę czymś obdarować. Następnie przy imieniu każdej z nich notujemy rzeczy, które mogłyby tej osobie sprawić przyjemność (może kiedyś wspominała o czymś, co jej się podoba lub o czym marzy?). Za każdym razem kiedy wybieramy się na zakupy mamy naszą listę "w głowie", lub bierzemy kartkę ze sobą. Ze mną czasem jest tak, że wpada mi w oko coś fajnego i zastanawiam się komu jeszcze by się to spodobało. Innym razem kiedy coś widzę, od razu wiem, kto by się z tego ucieszył. I wierzcie mi, zakupy rozłożone na dwanaście miesięcy to zupełnie co innego niż zrobione w ciągu jednego (na przykład - grudnia ;). W moim domu jest nawet specjalna półka przeznaczona na kupione prezenty, obecnie na swoją kolej czeka już kilka rzeczy. Są takie prezenty, o których moim zdaniem warto pamiętać, które są moim zdaniem pewniakami lub takie, które mnie szczególnie zachwyciły.

1. Szminka Chanel w klasycznym czerwonym kolorze. Dostałam ją na trzydzieste urodziny od mojej przyjaciółki. Szminka Chanel będąca dla mnie symbolem klasycznego piękna, no i ten kolor! Sama pewnie nigdy w życiu bym jej sobie nie kupiła, więc tym bardziej prezent był trafiony - poczułam, że moja przyjaciółka postanowiła mi dać coś wyjątkowego. Ta szminka rzeczywiście jest taka, jej jedwabista konsystencja sprawia, że po nałożeniu jej na usta, zawsze mam wrażenie jakby ktoś mnie pocałował :) Wspaniały, nieoczywisty prezent, idealnie dopasowany do okazji.

2. Lista pełna miłości. Wiem jak to brzmi i  już spieszę tłumaczyć o co chodzi :) O tym prezencie przeczytałam w książce Reginy Brett "Bóg nigdy nie mruga". Na urodziny swojej mamy Regina przygotowała listę rzeczy, za które jest wdzięczna swojej mamie - lista miała tyle samo punktów ile jej mama kończyła lat. To może być wszystko, co tylko przyjdzie Ci do głowy - lista wspólnych chwil, które spędziłeś z obdarowaną osobą, a których nigdy nie zapomnisz, lista zalet tej osoby, lista powodów dla których uważasz ją lub jego za kogoś wyjątkowego. Po głowie chodzi też kalendarz zapełniony listą 365 rzeczy związanych z daną osobą. Myślę, że nie ma na tym świecie osoby, która nie chciałaby otrzymać takiego prezentu.

3. Książka to zawsze dobry pomysł. Parafrazując znane powiedzenie Audrey Hepburn o Paryżu, moim zdaniem książka to zawsze dobry pomysł na prezent. Możesz kupić album lub poradnik, jeśli nie wiesz w jakiej literaturze gustuje osoba, którą chcesz obdarować. Albo swoją ulubioną książkę z dzieciństwa i wpisać w nią jakąś piękną dedykację. Księgarnie to świetne miejsce na poszukiwania prezentu idealnego :)

4. Kwiaty, czyli dlaczego tak mało? Nie przychodzi mi do głowy żaden inny prezent, który jest takim pewnikiem jak kwiaty. Raczej na prezent gwiazdkowy się nie nadają, ale na każdy inny - idealnie. Wszystkie kobiety, które uważają, że dostają ZA DUŻO kwiatów, ręka do góry. O, żadna z Was nie podniosła, co za niespodzianka ;) Moim niespełnionym marzeniem jest wielki bukiet kwiatów przesłany pocztą kwiatową i coś mi się wydaje, że w tym marzeniu nie jestem odosobniona. Uwielbiam kupować kwiaty moim koleżankom i przyjaciółkom, bo wiem, że zawsze są z tego prezentu zadowolone.

Jeśli potrzebujesz pomocy w wyborze odpowiedniego prezentu, napisz w komentarzu poniżej, razem coś wymyślimy.

P.S. Nie piszę o własnoręcznie robionych prezentach, bo nie są one moją mocną stroną, choć sama uwielbiam takie dostawać. Gdybyście szukali jakiś inspiracji w tym zakresie, koniecznie zajrzyjcie na Pinterest - znajdziecie tam dosłownie wszystko. Jeśli macie ochotę zobaczyć, co podoba się Pannie Pollyannie, zapraszam do oglądania moich tablic.

wtorek, 15 lipca 2014

Kiedy po raz ostatni zrobiłeś coś po raz pierwszy?

Ten post dedykuję Panu Markowi, który pojawia się i znika, ale mimo to, wciąż jest obecny.

Bardzo długo żyłam w przekonaniu, że każdego dnia podejmuję setki mniejszych i większych decyzji. Wierzyłam w to, że codziennie podejmuję na nowo pewne decyzje i wciąż podejmuję wyzwania, które stawia przede mną los. Aż któregoś dnia przeczytałam, że badania socjologiczne niezbicie wskazują na to, że ludzie raczej unikają podejmowania decyzji, że wciąż poruszają się utartymi szlakami i tak naprawdę mają jedynie złudne poczucie, że wciąż decydują o tym, czy o tamtym. Zaczęłam się nad tym zastanawiać i doszłam do wniosku, że tak jest w istocie. Że piję wciąż ten sam rodzaj kawy w tej samej kawiarni w drodze do pracy. Że na śniadanie najczęściej jem to samo. Że chodzę tymi samymi drogami i spędzam czas w ten sam sposób. Że tak samo reaguję na pewne wydarzenia i słowa. Po prostu dzień świstaka pełną gębą :) Wbrew pozorom raczej nie nazwałabym siebie największą nudziarą tego świata, więc to odkrycie tym bardziej mnie zaszokowało! 
Zastanów się przez chwilę nad tym jak wygląda Twój zwyczajny dzień i jak wiele jest w nim zmiennych a jak wiele stałych (mam na myśli rzeczy, które zależą od Ciebie). Ja jakiś czas później trafiłam na pytanie, które jest jednym z najważniejszych pytań w moim życiu: kiedy po raz ostatni zrobiłeś coś po raz pierwszy? Pamiętam, że kiedy urodziła się moja córka każdego miałam okazję obserwować człowieka, który robi coś po raz pierwszy. Po raz pierwszy się uśmiecha, po raz pierwszy zauważa swoją stopę, po raz pierwszy siada, po raz pierwszy mówi pełne zdanie. Z biegiem naszego życia tych "po raz pierwszy" jest coraz mniej. Przyzwyczajamy się do tego co znane, bezpieczne, przewidywalne. I tracimy przy tym głód i pasję do odkrywania nowych lądów, do poznawania swoich możliwości i pokonywania kolejnych "niemożliwych".

Kiedy po raz ostatni zrobiłeś coś po raz pierwszy? To pytanie motywuje mnie każdego dnia do tego, żeby wybierać to, co nieoczywiste, co nieznane i to, co powoduje u mnie dyskomfort. I wiesz co? Nigdy nie żałowałam. I powiem więcej - za każdym razem kiedy brałam głęboki wdech, by zrobić coś po raz pierwszy, zaraz potem czułam się jakbym leciała. Na własnych, silnych, choć nie do końca opierzonych skrzydłach. Obiecuję Ci, że jeśli spróbujesz i pokonasz swój strach przed nieznanym, to potem będziesz czuć się wspaniale, niesamowicie, będziesz mieć ochotę śmiać się z całych sił i głosić całemu światu, że można i że warto. Życzę Ci, żebyś następnym razem, kiedy zapytasz swojego odbicia w lustrze o to, kiedy po raz ostatni zrobiłeś coś po raz pierwszy, spojrzysz sobie głęboko w oczy, uśmiechniesz się i powiesz głosem wypełnionym dumą, jedno krótkie słowo - dzisiaj.

środa, 9 lipca 2014

Pink is new black, czyli historia pewnego koloru

Dla Olgi, najpiękniejszej kobiety jaką znam, z podziękowaniem za niezapomniane wieczorne spacery po bieszczadzkiej głuszy.

Pączek róży, lody truskawkowe, ulubiona sukienka, pierwsza szminka, balonik na sznurku, śpioszki mojej córki, pachnąca gumka-myszka - wszystko w kolorze różowym. Kolor mojego dzieciństwa, kobiecości, delikatności, romantyzmu i marzeń. Lubię róż i bardzo podoba mi się to, że róż wrócił po łask po wieloletnim strąceniu do piekieł kiczu i bezguścia.

Oto pięć powodów, dla których moim zdaniem, warto wprowadzić do swojego życia trochę koloru różowego:

poniedziałek, 7 lipca 2014

Panna Pollyanna czyta, czyli "Egzorcyzmy Dory Wilk"

















Dora Wilk ma wszystkiego dużo. Dużo pracy, dużo problemów, dużo przyjaciół i dużo wrogów... Cóż, tak to jest, kiedy jest się związaną zarówno ze światem magicznym, niebiańskim, piekielnym, wilkołaczym, wampirzym i ludzkim.

piątek, 4 lipca 2014

Jak zmienić swoje życie, czyli najprostsze metody są najlepsze

Joannie, która jest nie tylko moją przyjaciółką ale i nauczycielką - z podziękowaniem za piękno, którego doświadczam dzięki Niej.

















Czasem ktoś mnie pyta, co ma zrobić, żeby zmienić swoje życie. Wtedy od razu przychodzą mi na myśl słowa, które powiedziała mi pewnego dnia moja przyjaciółka Joanna: "Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, musisz zmienić COŚ w swoim życiu". To jedna z najprostszych i najmądrzejszych rad jakie kiedykolwiek dostałam. Po prostu nie da się inaczej, czas przestać się oszukiwać i czekać nie wiadomo na co. Jeśli chcesz zmienić swoje życie, zrób coś. Cokolwiek. Weź odpowiedzialność za to kim jesteś i jak żyjesz. Podejmij jakąś decyzję i...

czwartek, 3 lipca 2014

SAPE, czyli styl glamour na co dzień

Rudej - zwanej Madzią, z podziękowaniem za pokazywanie mi nowych lądów i mórz.

















Pierwszy raz o tym, że nie warto trzymać w szafie sukienek na tzw. wyjątkowe okazje usłyszałam jakieś dziesięć lat temu z ekranu telewizora, z ust dwóch brytyjskich stylistek - Trinny i Susannah. Mówiły o tym, że każdy dzień jest idealną okazją, żeby czuć się pięknie, wyjątkowo i odświętnie, że to, jak się ubierasz ma wpływ na to jak się czujesz, że nie warto czekać na "właściwy moment", że zasługujesz na to, żeby każdego dnia wyglądać jak najpiękniej.

środa, 2 lipca 2014

beGLOSSY, czyli o tym jakie niespodzianki lubię najbardziej

Ten wpis dedykuję Dawidowi, który mimo tego, że prawie się nie znamy, zdążył zostać już moim mistrzem niespodzianek.

















To, że lubię niespodzianki, na pewno nikogo z Was nie zdziwi. Dlatego kiedy jakiś czas temu ktoś powiedział mi o pudełkach beGLOSSY wiedziałam, że to coś dla mnie - niespodzianka, po której mogę się spodziewać, że mi się spodoba. Z wielkim podziwem obserwuję dziewczyny, które opisują swoje kosmetyczne odkrycia, testy i poszukiwania. Ja od jakiś stu lat wciąż używam tego samego toniku do twarzy i sprawdzonego tuszu do rzęs, do którego wciąż wracam. Kosmetyczna nudziara pełną gębą (nomem omen). Kiedy wchodzę do drogerii i oglądam setki produktów na półkach,

wtorek, 1 lipca 2014

Wyzwanie #365 dni wdzięczności

Wpis dedykuję mojej przyjaciółce Magdzie-Lenie, która wymyśliła to wyzwanie i która niezależnie od ilości kilometrów, które nas dzielą, każdego dnia inspiruje mnie na nowo.



Kiedy ostatni raz widziałam mojego tatę, spał. Weszłam do jego pokoju przed wyjazdem do Warszawy, żeby się pożegnać. Zauważyłam, że śpi, nie chciałam go budzić, więc na palcach wyszłam z pokoju, pożegnałam się z mamą i ruszyłam w drogę. Po kilkunastu dniach odebrałam telefon z informacją, że tata zmarł. Od tamtej chwili przywiązuję do pożegnań wielką rolę. Żegnam się w taki sposób, żeby potem nie żałować...

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa