piątek, 20 czerwca 2014

O tym, czy warto się spieszyć i co ma z tym wspólnego dysk

Ten wpis dedykuję mojemu Tacie, który gdyby żył, obchodziłby dziś swoje 65 urodziny.
Mój dom jest pełen rzeczy, dzięki którym życie powinno być łatwiejsze, dzięki którym powinnam zaoszczędzić czas i szybciej wykonywać pewne czynności. Czy dzięki zmywarce oszczędzam czas, który musiałabym przeznaczyć na zmywanie naczyń? Tak, zdecydowanie! Czy dzięki temu mam więcej czasu na rzeczy, które kocham i dzięki którym czuję, że się rozwijam? Nie! Jak więc to możliwe, że nadal się śpieszę, pędzę i ciągle jestem w biegu skoro tyle rzeczy ma ułatwiać mi życie? Czy ty też masz wrażenie, że matematyka czasu jest wyjątkowo skomplikowana? Przeczytałam dziesiątki poradników na temat dobrej organizacji czasu, uczestniczyłam w kilku szkoleniach na temat zarządzania czasem i… nadal go nie mam. Niedawno zrozumiałam dlaczego i przy okazji odkryłam kolejną tajemnicę szczęścia:
Kiedy czujesz, że wciąż brakuje Ci czasu – nie przyśpieszaj. Zwolnij.
Uwierz mi, nieważne jak bardzo będziesz się śpieszyć, dopóki będziesz niewolnikiem czasu, dopóty będziesz mieć poczucie, że wciąż masz go za mało. Oczywiście nie namawiam Cię do pozbycia się zegarka, bo sama kocham być punktualna i nie przepadam za spóźnialskimi. Nie zachęcam Cię także do rzucenia pracy i przeprowadzki na "koniec świata", by na przykład zająć się hodowlą owiec...
Po prostu zwolnij. Zatrzymaj się tu gdzie jesteś, rozejrzyj się, weź głęboki oddech, usłysz i zobacz wszystko to, co cię otacza. Zwolnij i znajdź czas na chwile na powietrzu. Idź na spacer, nawet jeśli miałoby to być tylko 15 minut. To nie ma znaczenia.
Od kilkunastu lat mieszkam w stolicy i za każdym razem kiedy jadę odwiedzić moich rodziców mieszkających w malutkim prowincjonalnym miasteczku dziwię się, że wszyscy tam chodzą tak wolno. Wypróbuj tego na sobie – zobacz, co się stanie jeśli nagle zaczniesz chodzić wolnej, jak się będziesz czuł, co nowego zauważysz. Idź na spacer i zamiast wciąż patrzeć na zegarek („ile mam jeszcze czasu?”), rozkoszuj się chwilą.
Zwolnij i zarezerwuj czas tylko dla siebie. Czas na to, co naprawdę kochasz, co sprawia Ci prawdziwą przyjemność. Nie musi to być dzień w SPA ani nic równie ekskluzywnego. Pół godziny ciszy z ulubioną książką i herbatą pod ciepłym kocem? Wieczór w kinie z przyjaciółką? A może coś równie prostego a jednocześnie dającego Ci radość? 

Ja swoją "lekcję powolności" dostałam od losu pewnej mroźnej styczniowej środy (pobudka o 5:00, cały dzień zaplanowany co do minuty), kiedy na porannym spacerze z psem próbowałam pomóc pewnemu mężczyźnie w złapaniu jego niesfornego labradora, który mimo nawoływań właściciela za nic w świecie nie chciał go słuchać. Po kilkunastu minutach gonitwy udało mi się złapać psa za obrożę, a wtedy on mocno szarpnął, a ja  - poczułam ostry ból w dole pleców. Cały dzień był koszmarem, nie mogłam siedzieć, nie mogłam chodzić, nie mogłam leżeć – tak bolało. Następnego dnia rano wizyta u lekarza i diagnoza: dyskopatia (czyli potocznie mówiąc wypadnięcie dysku). Lekarz kazał mi leżeć i dał zwolnienie na ponad trzy tygodnie!!! Wyobrażacie to sobie? Nie mogłam w to uwierzyć! Przecież dużo się ruszam, jestem wysportowana, regularnie chodzę na basen i niedawno skończyłam trzydzieści lat!
Leżałam przez trzy tygodnie patrząc jak za oknem powoli spadają płatki śniegu, jak wróble siadają na moim balkonie, jak drzewo ugina się pod naporem wiatru. I wiecie to? To były najbardziej produktywne tygodnie odkąd pamiętam! Cisza i bezruch  sprawiły, że mój mózg pracował na najwyższych obrotach a moje ciało dochodziło do siebie po miesiącach siedzenia przy biurku, stresu i napięcia w każdym mięśniu.
Leżałam i myślałam o tym, co jest dla mnie ważne, o tym, co robię ze swoim życiem, w którą stronę ono zmierza i odkrywałam to, na czym naprawdę mi zależy. I świat się nie zawalił z powodu tego, że nagle zupełnie zwolniłam. W zasadzie mimo moich obaw, wszystko kręciło się nadal.

Zwolnij. I nie czekaj, aż coś cię do tego zmusi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa