środa, 25 czerwca 2014

Mydło wszystko myje, czyli jeszcze więcej tego, co lubisz

Ten wpis dedykuję Elizie, która jest moją niezgłębioną skarbnicą wiedzy na temat kosmetyków i jednocześnie - właścicielką najpiękniejszych włosów jakie w życiu widziałam.

fot. Monika Jezusek, bransoletka: Herstory Design
W niektórych sprawach jestem staroświecka. Owszem, lubię pięknie pachnące żele, olejki i emulsje pod prysznic, ale prawdziwym uwielbieniem darzę... mydło. Jeśli w jakimś sklepie z kosmetykami spotkasz kogoś, kto z rozanieloną miną obwąchuje pudełka, to prawdopodobnie będę to ja ;)
Od kiedy trafiłam na mydła Alterra, są one moim numerem jeden. Pięknie pachną, są pełne naturalnych olejków, ich cena jest bardzo miłą niespodzianką, czyli łączą w sobie to wszystko, co Panna Pollyanna lubi najbardziej. Póki co testowałam mydło lawendowe, różane i o zapachu drzewa sandałowego. Poza tym z tej serii można kupić także konwaliowe, oliwkowe i nagietkowe - oczywiście mam zamiar przetestować wszystkie. Wczoraj wieczorem po porządnym wyszorowaniu się mydłem o zapachu drzewa sandałowego, specjalnie nie użyłam żadnego balsamu do ciała, żeby sprawdzić jak długo zapach mydła utrzyma się na mojej skórze. Dziś rano skóra pachniała nadal, oczywiście dużo delikatniej niż przed snem, ale jednak.  

Dlaczego piszę o mydłach, skoro to blog o szczęściu? Bo chcę ci pokazać, że warto doceniać i cieszyć się z małych przyjemności. "Rób to, co kochasz", to jedna z moich Tajemnic Szczęśliwego Życia. Jeśli coś lubisz, coś sprawia ci przyjemność, to po prostu zrób tak, żeby mieć tego więcej. Ja uwielbiam wszystko co romantyczne, więc kiedy szoruję się mydłem różanym wyobrażam sobie, że jestem jak dziewczyna ze zdjęcia obok ;) Czasem wystarczy drobiazg, żeby przenieść się do swojej własnej Krainy Czarów. Znajdź swój.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeszcze więcej z życia Panny Pollyanny znajdziesz na instagramie @pannapollyannaa